maja 30, 2015

W poszukiwaniu prezentów...


     Kto nie zna tego uczucia, gdy należy wybrać prezent dla naprawdę ważnej Ci osoby, a w głowie masz jednocześnie mnóstwo i zero pomysłów? Czasem chęć wyboru czegoś idealnego przerasta nas. W chwili paniki przestajemy trzeźwo myśleć i nagle nic się nie udaje, wszystko jest bez sensu, dalsze poszukiwania nie mają racji bytu i tak naprawdę wszystko jest na nie.
     Taką sytuację miałam właśnie wczoraj. Z racji tego ze zbliża się pierwsza rocznica moja i Wiktora, chciałam wybrać coś naprawdę specjalnego i innego niż wcześniej. Po przeszukaniu galerii i całego rynku we Wrocławiu, kompletnie się poddałam. Myślę, że każdy z was to zna. Wybór prezentu to chyba najgorszy czas, zwłaszcza dla istotnych osób w naszym życiu. Mam wrażenie, że znalezienie czegoś dla dziewczyny jest znacznie prostsze. Większość z nas (ale nie wszystkie, trzeba to zaznaczyć) lubi romantyczne gesty w postaci biżuterii czy ogromnego misia.
    Z chłopakami nie jest już tak łatwo. Dużo ciężej trafić w ich gusta, nie można kupić nic oklepanego, bo właściwie nie ma oklepanych prezentów dla płci przeciwnej, przynajmniej nie przychodzi mi nic do głowy. Nawet jeśli znamy naszego ukochanego, często pojawia się ale- to już było, to jest za drogie, to nie jest dobry prezent na tego rodzaju okazję. 
     Na szczęście ostatecznie znalazłam coś, co naprawdę bardzo mi się spodobało i mam nadzieję, że mój trud nie poszedł na marne!










maja 27, 2015

Najlepsza para!

     
      Na wstępie chciałabym zaznaczyć, że to nie ja jestem na zdjęciach, lecz je robiłam. Musiałam umieścić to zdanie na początku, żeby uniknąć spamu w stylu "szczęścia". Nie jestem żadnym profesjonalnym fotografem, nie jest to moją pasją, bo pasja jest czymś, czemu mógłbyś poświęcić całe życie. Jednak nie przeczę, lubię robić zdjęcia i jest mi miło, gdy ktoś to docenia.
     Dlatego też przyjemnością było zrobić zdjęcia moim przyjaciołom. Przez ostatnie kilka miesięcy nasz kontakt nie był taki, jaki bym chciała, ale warto odbudowywać więzi i stare znajomości. Zwłaszcza, że przeglądając poprzednie posty możecie natknąć się na wiele wzmianek o Bartku. Jest to jedyny chłopak, którego naprawdę mogłabym nazwać przyjacielem i szczerze przyznać, że traktuje go jak brata. Zdania na temat przyjaźni damsko- męskiej są podzielone, ale ja zdecydowanie w nią wierzę. 
     Smutne jest, że przez ostatnie 2 miesiące moje sobotnie wyjścia z domu ograniczały się do minimum. Szkoła tak bardzo mnie pochłonęła, że nie miałam czasu ani energii na coś więcej niż sen. Ewentualnie trochę więcej snu. Jestem osobą, która uwielbia aktywność fizyczną, więc siedzenie w domu naprawdę było dla mnie męczące. Cieszę się, że powoli mam większe pole do popisu i mogę więcej czasu spędzać na słońcu! Trzeba przyznać, że to wyjście podziałało na moje samopoczucie lepiej niż jakiekolwiek antybiotyki i lekarstwa.









maja 24, 2015

Więcej takich miejsc!


     Miasto, w którym mieszkam, nie należy do małych, ale nie zaliczyłabym go także do tych "dużych". Niestety całe serce naszego miasta było skupione głównie na galerii, po której otworzeniu większość sklepów, kawiarni i restauracji splajtowała. Ale ludziom zaczęło w końcu brakować zwykłych kawiarenek, gdzie można wypić dobrą kawę na dworze i delektować się jej smakiem oraz słońcem!
     Wczoraj odwiedziłam małą kawiarenkę, ale z ogromnym potencjałem i jestem pewna, że w niedalekiej przyszłości zostanie ona przeniesiona bliżej centrum naszego miasta. Kawa jest przepyszna, a w ofercie mają jej wiele smaków. W dodatku shake czekoladowy był najlepszym, jaki piłam w życiu. Chciałabym spróbować tam wszystkiego, ale chyba bym zbankrutowała! Miałam również okazję zjeść naleśniki z nutellą i bananem. Myślę, że nikogo to nie zaskoczy, musiałam sprawdzić, czy są chociaż tak dobre jak moje! (trzeba być skromnym!) I rzeczywiście były, a może nawet lepsze.
     Takie miejsca mają w sobie klimat, którego nie można zastąpić galerią handlową. Kawa smakuje całkiem inaczej, każde danie czy drink przygotowany jest z sercem, bo przecież nie jest to sieć restauracji, tylko indywidualna firma. Naprawdę cieszę się, że takie miejsca zaczynają się pojawiać i zachęcam was do szukania takich perełek w waszym mieście!






maja 21, 2015

Nauka w liceum?

   
     Wiele z was w tym roku przystąpiło do egzaminów gimnazjalnych. W związku z tym pewnie borykacie się z wyborem szkoły średniej. Nie potrafię opisać wszystkich szkół, ponieważ ja zdecydowałam się na liceum i właśnie o nim dzisiaj będę wam opowiadać. Oczywiście muszę zaznaczyć, że tak jest u mnie, a jednak placówki różnią się od siebie, zależnie od poziomu czy uczniów. Jednak mam nadzieję, że w jakiś sposób wam pomogę.
     W naszym mieście jest wiele szkół średnich, ale dwie górują pod względem nauczania- są to właśnie licea, w tym moje. Nie oznacza to, że w technikum gorzej zdacie maturę- nie. Zależnie od miasta są to równie dobre szkoły i nie ma wątpliwości, że macie szanse zdać egzamin dojrzałości dobrze lub bardzo dobrze. Główna różnica między tymi dwoma placówkami pojawia się w kwestii waszych dalszych planów. Liceum jest dla osób, które są pewne, że pójdą na studia. Technikum natomiast jest jednocześnie zabezpieczeniem, jeśli nie wiecie, jak to wszystko potoczy się dalej lub po prostu jesteście ukierunkowani w tym jednym konkretnym zawodzie i takie wykształcenie wystarczy wam w dalszym rozwoju, a jednocześnie nie zamyka wam drogi w przyszłość.
     Jestem na profilu matematyczno-fizycznym. Jest to kolejna ważna kwestia, którą należałoby omówić. Jaki profil klasy wybrać? Myślę, że kierowanie się znanym wszystkim wyrażeniem "po humanie nie ma pracy" nie jest do końca dobre, a nawet jest złe, ha! Profile typowo ścisłe, w tym mój, są naprawdę wymagające i typowi humaniści będą mieli po prostu udrękę musząc na co dzień znosić matematykę, fizykę czy geografię zamiast czerpania jakiejś przyjemności z nauki i pogłębiania wiedzy. Uważam, że należy przede wszystkim kierować się tym, w czym jesteśmy dobrzy i co nam sprawia radość.
     Czy w liceum jest dużo nauki? Niewątpliwie tak. Zwłaszcza pierwsza klasa jest dość intensywna, ze względu na dużą ilość przedmiotów. Trzeba być tego świadomym, jeśli marzymy o pasku na koniec  ukończenia szkoły i wyciągać wszystkie oceny już w klasie pierwszej. Ale nie ma co się bać, tak naprawdę po kilku tygodniach można się już spokojnie oswoić z nową szkołą, otoczeniem i nowymi zasadami. U nas w szkole nauczyciele niejednokrotnie podkreślają, że w rekrutacji na studia oceny i świadectwo są bez znaczenia. Ważne są wyniki matur, dlatego uczcie się! Wiele osób przed nami i wiele osób po nas przechodziło i będzie przechodziło to samo i dało radę. Dlaczego Ty miałbyś temu nie podołać?
     Podsumowując- wybierz szkołę i klasę, która naprawdę Cie interesuje oraz nie bój się zmian, jestem pewna, że dasz sobie radę!






maja 17, 2015

Z nutellą czy bez?


     Każdy, kto mnie zna, dobrze wie, że od naleśników jestem szaleńczo uzależniona. Jednak zawsze preferowałam idealnie cieniutkie, bez dodatku cukru i soli, posmarowane jeszcze cieńszą warstwą nutelli- to dość dziwne, ale dżem był dla mnie za słodki... Dzisiaj jednak wzięła mnie ochota na coś bardziej owocowego (wcale nie ze względu na to, że nutella się skończyła), ale przecież nie pasowałoby to do mega cieniutkich naleśników, które jem zazwyczaj.
     Wybór padł na pancake'sy, które zdecydowanie kojarzą mi się z dzieciństwem. Wtedy mama robiła mi je bardzo często, ale myślałam, że są to po prostu słodkie placuszki z patelni, a dla ułatwienia nazywałam je racuchami. Nie kojarzyły mi się one kompletnie z naleśnikami!
     Na początku chciałam je zjeść z dżemem, ale nic się nie zmieniło, nadal te przetwory są dla mnie stanowczo za słodkie. Dlatego zdecydowałam się na jogurt truskawkowy a do tego dołożyłam kawałki jabłuszek. Całość komponuje się naprawdę genialnie. Zwłaszcza, jeśli lubicie delikatne smaki. Myślę, że przepisu podawać nie muszę, ponieważ posłużyłam się tylko jajkiem, mąką, mlekiem i proszkiem do pieczenia. 4 składniki wystarczą do stworzenia takich małych cudeniek!









maja 14, 2015

Tak było!


     Myślę, że część z was wie, ale niektórzy są tutaj po raz pierwszy, dlatego czuję się zobowiązana, żeby powtórzyć, że w niedziele towarzyszyłam Wiktorowi na Komunii jego siostry. Bardzo się stresowałam, ponieważ to było pierwsze spotkanie z całą jego rodziną. Jak się okazało wszyscy są przesympatyczni! Jestem wprost zakochana w tym towarzystwie, co z resztą będzie widać na zdjęciach. Pogoda delikatnie nie dopisaływała, bo wiatr zawiewał mi sukienkę we wszystkie strony, ale nawet to nie przeszkadzało mi w czerpaniu radości z tamtego dnia.
   Niestety samej uroczystości zobaczyć nie mogłam. Kościół jest za mały, aby dzieciom towarzyszyły całe rodziny, dlatego wydarzenie to "od kuchni" mieli okazje zobaczyć wyłącznie rodzice. Stanie w butach na obcasach, które nie są jeszcze rozbite, było dość nieprzyjemnym doświadczeniem, dlatego znalazłam sobie wygodny murek, gdzie moje nogi mogły chociaż odrobinę odpocząć! Moja taktykę podpatrzyło wiele osób, oczywiście głównie kobiety!
    Jestem strasznym niejadkiem, dlatego chwila wspólnego obiadu stresowała mnie najbardziej. Wiadomo, że w nerwach często jesteśmy niezdarami, dlatego za największy sukces uważam to, że tego dnia nic na siebie nie wylałam! Bawiłam się tak dobrze, że wieczorem nie chciałam wracać do domu! Mam nadzieję, że jakaś impreza niedługo się szykuje!







maja 11, 2015

Jak jeden dzień

     Kto by pomyślał, że wytrwam w czymś tak długo. Mój zapał zwykle można by okreslić słomianym, ale prowadzenie bloga od zawsze przynosiło mi wiele radości i zapału. Pierwsza stronę www założyłam już w 3 klasie podstawówki. Jestem ciekawa, czy moje "teksty" były poprawne gramatycznie haha! Przez ten cały czas przez bloggera przewijało się masę moich twórczości. Zaczynając od blogów modowych, przez gry, aż po te z opowiadaniami.
    A skończyło się na tym, że zapragnęłam mieć coś w 100% mojego, co będzie o tym, co myślę, lubię i co sądzę na dane tematy. Z jednej strony to tylko rok, a z drugiej aż. Mam nadzieję, że znalazłam wreszcie coś idealnego dla mnie i będę mogła nadal się realizować. Bywały ciężkie chwile, gdy siedziałam do nocy nad zdjęciami, a obok leżała sterta zadań domowych i książek. Mimo to nie poddawałam się i kontynuowałam to, co stworzyłam tutaj równo 365 dni temu.
     Przy okazji chciałabym podziękować każdemu, kto czyta te moje wypociny, a nawet je komentuje! Sprawia mi to zdecydowanie najwięcej radości i napędza do dalszego działania.