grudnia 07, 2015

Coraz bliżej święta! + wyniki konkursu


     Nie mogłam się tego doczekać...1 grudnia, najbardziej wyczekiwany czas, bo to właśnie wtedy naprawdę zaczynam czuć zbliżające się Święta! Pierwszy raz od wielu lat rzeczywiście ta świąteczna atmosfera towarzyszy mnie i moim znajomym. Trochę brakuje mi śniegu, ale wciąż mam nadzieje, że 24-go grudnia na dworze będzie pełno białego puchu! Nie mogę się doczekać klasowej Wigilii, która jest jednym z najmilszych dni w ciągu roku szkolnego. Nie jesteśmy zgraną klasą, ale w ten czas naprawdę potrafimy się połączyć i zintegrować, zapomnieć o tym, co złe i razem spędzić miło czas.
     Nie mogę się doczekać też Wigilii rodzinnej. Mam to szczęście, że moja rodzina jest liczna (nawet bardzo!) i dzielenie się opłatkiem, rozpakowywanie prezentów i wspólny posiłek to tradycje, które od lat niezmiennie obchodzimy w tym samym, a nawet coraz większym gronie. W planach miałam zrobić całą serię świąteczną na moim kanale o przygotowaniach do tak wyczekiwanego przeze mnie czasu, ale nie jestem do końca pewna, czy będzie to możliwe. Teraz skupiam się na odkładaniu pieniędzy na obiektyw, który umożliwi mi nagrywanie dla was filmów w lepszej jakości oraz ułatwi mi odrobinę przygodę z autofokusem, który potrafi płatać figle. Trzymajcie kciuki!
     W tym roku nasza klasa organizuje także szkolne jasełka. Jest to dość ciężkie zadanie dla ścisłowców, którzy na ogół nie mają tego artystycznego drygu. Mnie przypadła rola Maryi, co jednocześnie jest stresujące i napawa dobrą energią, bo uwielbiam brać udział w tego typu szkolnych wydarzeniach! Pozostaje mi tylko ogłosić wyniki konkursu, który zorganizowałyśmy z dziewczynami i obwieścić, kto dostaje ode mnie tajemniczą paczuszkę! (Nie do końca tajemniczą, bo mogliście już ją zobaczyć w moim ostatnim vlogu, do którego link znajdziecie na dole!)











Paczkę otrzymuje:



Bardzo proszę o jakiś kontakt ze mną (Facebook lub e-mail), w którym podasz mi swój dokładny adres!

A także zapraszam na mój ostatni filmik tych, którzy jeszcze go nie widzieli!
Zachęcam także do subskrypcji! Wystarczy kliknąć przycisk poniżej filmu!


listopada 24, 2015

Pizza z kosogłosem+ świąteczny konkurs!


     Rok czasu. Tyle czekałam na premierę ostatniej części "Igrzysk śmierci". Z resztą nie tylko ja- moja przyjaciółka i mój chłopak także. W zeszłym roku wybraliśmy się na maraton filmowy. W tym postawiliśmy na zwykłą premierę. Z doświadczenia wiemy, że ciężko dotrwać do ostatniej- premierowej części. Zwykle takie wypady ze znajomymi są zawsze na plus. Tak było też tym razem. Co do samego filmu- szczerze mówiąc delikatnie się rozczarowałam. Liczyłam na coś więcej, a sam film był bardzo przewidywalny.. Zdecydowanie wolę pozostałe części.
     Po kinie zrobiliśmy sobie nasz własny maraton filmowy! Upiekliśmy pizzę (a nawet trzy) i oglądaliśmy filmy do późnej nocy. Naprawdę lubię takie wieczory. Chyba nie ma nic przyjemniejszego od wspólnych piątków- całą paczką. Tym bardziej w otoczeniu ulubionych seansów i pysznego jedzenia! Mam nadzieję, że niedługo to powtórzymy, chociażby podczas szkolnej wycieczki do Berlina! A tymczasem zapraszam was na krótką fotorelację z piątkowego wieczoru.
     Bardzo owocna okazała się także sobota! Udało mi się nagrać dla was dwa filmiki na YouTube, które sukcesywnie dodaje co tydzień oraz przygotować mini sesję do kolejnego posta! Jeśli jesteście zainteresowani efektami naszych nagrywek (tym razem wspólnych!), zapraszam was trochę niżej! Jeśli jesteście natomiast ciekawi konkursu- zjedźcie na sam dół posta! Myślę, że będzie to miła niespodzianka dla was z okazji Mikołajek!








Chciałabym was także zaprosić na najnowszy filmik, który nagrywałam właśnie z Wiki!
Byłoby mi bardzo miło, gdybyście zechcieli go obejrzeć!




Wraz z innymi blogerkami zorganizowałam także dla was świąteczny konkurs!
Całą akcję organizuję ja, Ania, Kika oraz Julita!
 Zasady są bardzo proste, a można wygrać skromne upominki od każdej z nas!

ZASADY

1. Zaobserwować mojego, Kiki, July, Ani bloga. (obowiazkowo)*

2. Dać like na fanpage Kamo, Kindze i July. (obowiazkowo)*

3. Zasubskrybować kanał mój i Julity - dodatkowy los.*

4. Dać follow na instagramie mnie (@guzik.ania) i Kindze (@itskinga_) - dodatkowy los (łączy się z poprzednim).*

5. Wygrywają cztery osoby, które zostaną wybrane drogą losowania. 

6. W komentarzu podać swój e-mail, abyśmy mogły się skontaktować ze zwycięzcami.

7. Konkurs jest o tematyce świątecznej, więc i nagrody takie będą, a są one niespodziankami Emotikon smile.

8. Zgłosić można się pod wszystkimi czterema postami.


*wszystkie portale, blogi, fanpage'e są podlinkowane

KONKURS TRWA OD 24 LISTOPADA DO 3 GRUDNIA, WYNIKI ZOSTANĄ OGŁOSZONE 6 GRUDNIA Emotikon smile

POWODZENIA!

listopada 11, 2015

Najjaśniejsze podkłady


   Ciężko mi określić, jak wiele dostałam komentarzy w stylu "jaka jesteś blada", "masz źle przerobione zdjęcia, bo wyszłaś tak blado" i tym podobne. Prawda jest jednak taka, że to nie kwestia przeróbki, a naturalny kolor mojej cery. Z jednej strony nad nią ubolewam, z drugiej zdecydowanie wyróżniam się w tłumie i nawet lubię to połączenie odcienia moich włosów i brwi ze skórą. Problem pojawia się w momencie, gdy chcę dobrać dla siebie idealny kolor podkładu. Idealny to za dużo powiedziane, wystarczyłby pasujący.
      Jestem pewna, że nie tylko ja mam taki problem, a niestety marki drogeryjne nie oferują zbyt szerokiej gamy kolorystycznej. Wierzcie mi lub nie, podkłady, które przetestowałam, można liczyć w dziesiątkach. Niejednokrotnie kolor dobrze prezentował się w sklepie, a w domu okazał się o wiele  za ciemny. Miałam też przygody dotyczące działania tych kosmetyków. Mam młodą buzię i nie chcę jej zapychać czymś ciężkim, a niestety droższe kosmetyki, które posiadają większy wybór kolorystyczny, często też są cięższe. Dlatego prezentuję wam dzisiaj moją ulubioną trójkę z nadzieją, że pomogę komuś, kto zmaga się z podobnym problemem!
      

1. Inglot- podkład równoważący

     Pierwszy podkład, który wpadł mi w ręce i zgadzał się w 100% z kolorem mojej naturalnej cery. Nie macie pojęcia, jaka wróciłam szczęśliwa do domu... Nie macie też pojęcia, jaki ogromny był mój zawód, kiedy okazał się o wiele za ciężki dla mojej buzi i pomimo natarczywego nawilżania wszelkiego rodzaju kremami, pod koniec dnia skóra była w fatalnym stanie... Polecam osobom jedynie z tłustą cerą. Dla osób z cerą suchą i mieszaną- wielkie nie.
Cena- około 30zł


2. Loreal True Match

     Dużo lżejszy niż numer jeden, ale nadal pozostawia wiele do życzenia. Kolor jest odrobinę ciemniejszy, ale rzeczywiście ładnie dopasowuje się do koloru cery, więc nie jest to problem. Jego największą wadą jest trochę wyższa cena i fakt, że podkreśla suche skórki. Tak jak wyżej, nadaje się dla osób z tłustą cerą, ale dla cery mieszanej i suchej odradzałabym codzienne stosowanie. Wiem, że wyszła nowa wersja tego produktu, więc jeśli ktoś ma porównanie, piszcie śmiało w komentarzach, czy coś się zmieniło!
Cena- około 60zł

3. Inglot YSM

     Na koniec gwiazda programu, z którą miałam już styczność 2 lata temu. Nie widzę żadnej wady, mimo że jest najciemniejszy z całej trójki. Tak naprawdę to także nie przeszkadza, bo idealnie wtapia się w kolor mojej cery. Świetnie nadaje się dla osób młodych, których cery najlepiej nie obciążać. Nie tylko długo się utrzymuje, nie wysusza i ma świetne krycie, ale także pięknie matuje! Mój numer jeden na przyszłe kilka miesięcy!
Cena- około 30zł


Na koniec chciałabym was jeszcze raz zaprosić na mój najnowszy filmik i podziękować za wszystkie miłe komentarze!

listopada 07, 2015

Bułgarska róża+ pierwszy filmik!


     Nietrudno było zauważyć, że jakiś czas mnie tutaj nie było. Nie mam zamiaru zaczynać od tłumaczeń, od przeprosin i tym podobnych, wolę zacząć od działania, bo ostatnie 2 tygodnie były dla mnie wyjątkowo pracochłonne i intensywne. Tak jak wspominałam, pracowałam nad moim pierwszym filmikiem na YouTube'ie (na końcu posta link). Nie będę ukrywać, że idealny nie jest i prawdopodobnie nawet za setnym podejściem znalazłabym jakieś "ale" i starałabym się dopracować go jeszcze bardziej, aż do przedobrzenia. Planuję natomiast rozwijać się w tej dziedzinie i traktować to poważnie, więc możecie się spodziewać regularnej aktywności jeśli chodzi o mój kanał.
     Mówiąc o tej aktywności, posty na blogu standardowo pojawiały się co 3 dni. Chciałabym jednak, aby były one dopracowane i chciałabym także mieć czas na nagrywanie filmików. Dlatego też nowe posty będą się pojawiały co 4 dni, a nowe filmiki co tydzień. Być może będzie to sobota, ale to wszystko wyjdzie w praniu! Mam nadzieje, że taka częstotliwość was satysfakcjonuje!
    Kosmetyki, które możecie zobaczyć na poniższych zdjęciach, zostały zakupione w Bułgarii. Jeśli czytacie mojego bloga od dłuższego czasu- wiecie, że w tym kraju byłam kilka razy i zwiedzając  te wszystkie miasteczka portowe i zabytki można naprawdę się zakochać. Szkoda, że na obozach nie ma takich wycieczek fakultatywnych. Przynajmniej nie w takim stopniu, w jakim powinno się poznać Bułgarię. Bardzo polubiłam kosmetyki, które można zakupić jedynie tam o zapachu bułgarskiej róży. Zapach jest przecudowny, a kosmetyki są naprawdę dobrej jakości. Nie do końca mam na myśli te, które znajdziecie na straganach i w kioskach, tylko w drogeriach, ale gdy raz powąchacie jakiś krem lub balsam.. nie będziecie mogli się oprzeć przed zakupem!







Tak jak mówiłam, zapraszam na mój pierwszy filmik!
Potraktujcie go lekko z przymrużeniem oka, miłego oglądania!


Jeśli chociaż trochę wam się podobało, zachęcam do subskrypcji!

października 25, 2015

To był dobry weekend


     Z sesją jesienną czaiłam się od zeszłego roku. Pamiętam to uczucie, gdy nagle uświadomiłam sobie, że wszystkie liście spadły i nie ma szans na piękne zdjęcia złocistej jesieni. Zima też niestety nas nie zachwyciła, bo w moim regionie śnieg padał dosłownie przez dwa dni. W dodatku bardzo szybko ulatniał się z chodników i nie było szans, aby ten biały puch zawitał na moich zdjęciach. Mam nadzieje, że w tym roku będę miała okazje pokazać wam coś lepszego i matka natura nas nie zawiedzie!
     To był dobry weekend. Takimi słowami podsumowałam ostatnie dni. Uwierzcie mi, że dawno nie wymawiałam tego zdania. Sama się sobie zdziwiłam, że sobotę zamiast spędzać na chorowaniu, spaniu lub nauce, mogłam poświęcić na sesje, wspólny obiad i pójście do kawiarni, a nawet granie w gry i wspólne oglądanie Mam Talent. Jeśli chodzi o mnie, im więcej danego dnia się dzieje, tym bardziej jestem z siebie zadowolona.
    Po usłyszeniu tego krótkiego zdania moja mama odpowiedziała jedno: "A wiesz dlaczego ten weekend był dobry? Bo to od Ciebie zależy, jak go spędzisz". Szybko do mnie dotarło, jak wielkie znaczenie mają te słowa. To ja sama dokonywałam wyboru, aby zamiast odpocząć po tygodniu nauki,  ponownie wziąć do ręki podręcznik i cierpieć kolejne kilka godzin. To ja decydowałam o tym, że prześpię cały dzień bez żadnego konkretnego celu, zamiast solidnie się wyspać i zrobić coś produktywnego.
     Szkoła rzeczywiście pochłania nadnaturalne zasoby energii, ale to my decydujemy o tym, jak wykorzystamy jej resztę. Możemy odsypiać cały tydzień i patrzeć, jak czas szybko przelatuje nam przez palce, podczas gdy nasi rówieśnicy bawią się, spotykają ze znajomymi i korzystają z tych najpiękniejszych lat- dzieciństwa. Możemy także dokonać innego wyboru.









października 22, 2015

Razem jest przyjemniej!


     Jak już pewnie dobrze wiecie, uwielbiam gotować. Nie zawsze są to jakieś wymyślne potrawy, czasem z trzech składników można zrobić coś naprawdę oryginalnego. Tym razem również postawiłam na prostą potrawę, jaką jest Spaghetti Carbonara. Zakochałam się w tym daniu będąc na wakacjach w Bułgarii. Nie wiem, co mnie wzięło, ale dosłownie w każdej restauracji zamawiałam konkretnie tę potrawę. Później dowiedziałam się, że jest banalna w przygotowaniu, więc dlaczego nie zrobić jej samemu? Użyłam przepisu z kuchni Lidla (akurat ten wyskoczył pierwszy w Google!) i szczerze go wam polecam, wyszło super.
   Wiktor pomagał mi już kilka razy w kuchni. Tak było też tym razem. Chyba nie ma przyjemniejszej rzeczy niż wspólne gotowanie. Zwłaszcza, gdy obie osoby po prostu to lubią. W filmach zwykle w takich scenach ludzie namiętnie obrzucają w siebie mąką. My postawiliśmy na łagodniejszą wersję- w ruch poszła ścierka. No i oczywiście nie można zapomnieć, jak miłe jest konsumowanie własnoręcznie przygotowanego obiadu.
     Nawiązując też do tematu życia codziennego- jestem wykończona. Ledwo wstaję do szkoły, jem śniadanie, wytrzymuje te 7 godzin, wracam, uczę się i znowu kładę się spać. W międzyczasie pojawia się gdzieś blog, ale zdecydowanie w mniejszych ilościach niż powinien. Chciałabym się móc tutaj bardziej poświęcać, ale mam duże plany i mam nadzieje je spełnić. Szkoła sama w sobie nie jest problemem. Nie brak mi czasu, udaje mi się uczyć i nawet spędzać czas ze znajomymi. Jedyną przeszkodą jest moja ogromna miłość do snu, którego tak mi brak.












Chciałabym zaprosić was do klikania Like na moim fanpage'u, gdyż szykuje się naprawdę duży i ciekawy konkurs!