października 29, 2014

Second part of heart

Dzisiejsza notka będzie troszkę inna. Nie ma tutaj konkretnego tematu, nad którym mam zamiar się rozwodzić. Nie będę przytaczała ważnych argumentów i sentencji. Dzisiaj piszę do was, aby opowiedzieć wam o jednej z ważniejszych osób w moim życiu. Tym razem nie będzie to chłopak, a przyjaciółka. Na imię ma Wiktoria.


Nie piszę o niej dziś bez powodu. Niestety ostatnie 3 dni spędziła w szpitalu, a ja miałam okazję odwiedzić ją tylko raz i to w nie do końca sprzyjających okolicznościach. Ze względu na masę nauki i nasze "miłości" ostatnio spędzałyśmy ze sobą mniej czasu. Każdy ma gorsze i lepsze momenty, ale ważne, żeby przetrwać to razem i trwać w tym, na co pracowałyśmy latami.


Chciałabym ją przede wszystkim przeprosić. Zdaję sobie sprawę, że mam trudny charakter i czasem ciężko ze mną wytrzymać. Zdaję sobie sprawę, że nie zawsze pokazuje, jak bardzo mi zależy, chociaż tak jest. Jesteś dla mnie jak siostra, którą kocham mimo wszystko. Nieważne, co się dzieje zawsze będziesz dla mnie ważna. I piszę o tym publicznie, żeby to pokazać nie tylko znajomym, ale tak naprawdę wszystkim. Dziękuje, że ze mną jesteś i że wybaczasz mi moje głupoty.



Kocham Cię mała :)

października 26, 2014

So depressed

Nietrudno jest zauważyć ogarniającą każdego dookoła jesienną depresję. Fakt kolorowe liście są przepiękne, ale drzewa pozbawione korony już nie. Nie bierzcie mnie za jakąś pesymistkę, ale każdy powoli ma dość tej melancholijnej pogody. Odskocznią od nudnej codzienności i szarej rzeczywistości było spotkanie z Kasią. Jeśli ktoś czyta mnie trochę dłużej to na pewno zauważył notkę z jej udziałem. Mimo że mieszkamy blisko, widujemy się bardzo rzadko. Trzeba to zmienić. Z naszego "krótkiego" wypadu na zdjęcia wyszła długa nieprzespana nocka. Przed chwilą wstałam odsypiając te kilka godzin.


Pierwszy raz od dawna spotkała mnie tak dobra pogoda na sesję. Oczywiście gorąco nie było, ale to jest do wytrzymania. Na szczęście wcale nie było wiatru, słońce też było świetne. Nie raziło nas, a idealnie padało na nasze buzie.



Makijaż oczu zrobiłam tak naprawdę w 3 minutki i jest ledwo widoczny na zdjęciach, więc nie będę się nad nim rozwodzić. Teraz muszę zacząć nadrabiać zaległości z całego tygodnia. Życzcie mi powodzenia :(

października 21, 2014

Dawno, dawno temu..

Ile to lat temu było...10?
"Sobota, 7 rano, a ja przecieram już oczy. W sumie nic dziwnego byłam przestawiona na wczesne wstawanie, trzeba było zdążyć do przedszkola. No ale dziś jest sobota.. Co by tu porobić? Najpierw włączę jakąś świetną bajkę, co my tutaj mamy do wyboru? "Barbie jako Roszpunka". "Barbie jako Księżniczka i Żebraczka", "Barbie z Jeziora Łabędziego"...no i jeszcze kilka innych, oczywiście Barbie. Zdecydowałam się na pierwszą z nich. Teraz tylko włożyć kasetę do odtwarzacza i można oglądać. No, właściwie to nie do końca, czas przewinąć calutki film.


Obejrzałam po raz tysięczny tę samą bajkę, ale co z tego, uwielbiam ją! Czas się ubrać i zjeść śniadanie. No to tak- czerwone skarpetki, zielone spodenki i różowa bluzka z moim ulubionym nadrukiem. Idealnie. Teraz zjem wielką michę płatków z mlekiem, ciekawe jaka zabawka będzie się kryła w środku. Poproszę mamę, żeby zrobiła mi jakąś ładną fryzurę. Może dobierany warkoczyk? A może sama pobawię się we fryzjerkę? Wezmę moje ulubione lalki i całkowicie zmienię ich fryzury! Będą wyglądały świetnie.


Oj, to nie tak miało wyglądać.. Przecież to moje ukochane lalki. Zaczyna zbierać mi się na łezki, biegnę do mamy się przytulić. Co zrobić? Czy odrosną im włoski? Przecież ludziom odrastają! No trudno.. Pobawię się w modelkę. Gdzieś tutaj mama miała swoje wysokie obcasy, są świetne! Do tego jej długa sukienka z cekinami i kolczyki. Wyglądam pięknie, czas się przejść jak prawdziwa modelka. O nie, to nie takie łatwe... Szkoda, że nie jestem już dorosła."


Brzmi znajomo? Mała dziewczynka krzątająca się po domu, szukająca przygód i czegoś do popsucia! Kto z nas nie marzył wtedy, żeby być już dużym? Jak swoja starsza siostra, która sprowadza chłopaków do domu albo brat jeżdżący na najnowszym modelu skutera. Wszystko było takie kuszące, życie starszych wydawało się takie idealne, wszyscy traktują cię inaczej. Nikt ci przecież nie rozkazuje i nie każe kłaść się do łóżka tak wcześnie.. albo kąpać!


Wszyscy powtarzali nam, żeby cieszyć się dzieciństwem. Sama chętnie powróciłabym do tamtego okresu, kiedy moim jedynym zmartwieniem było, którą bajkę dzisiaj obejrzeć! Mimo że mojemu życiu teraz nic nie brakuje, chętnie zamieniłabym się czasem w tamtą małą Kamilkę.

Też chcielibyście zamienić się czasem w młodszą wersję siebie?

października 17, 2014

Chocolate makeup

Kolejny raz pojawiam się z recenzją kosmetyków, głównie dlatego, że ostatnio eksperymentuję z różnymi markami, stronami itp. Pomyślałam, że warto się podzielić spostrzeżeniami. Być może któraś z was potrzebuje akurat danego produktu, a ta marka was zainteresuje! Dzisiaj będzie to Makeup Revolution, a dokładnie Makeup Revolution Death by Chocolate.


Wybrałam te paletkę cieni ze względu na dobre recenzje oraz oczywiście gamę kolorystyczną! Odcienie są bardzo naturalne, cieliste. Niektóre matowe, inne z rozświetlającymi drobinkami. Świetna opcją jest to, że najjaśniejsze dwa cienie są po prostu większe. Przyczyna jest prosta- najczęściej nakładamy je pod łuk brwiowy lub pod oczy.



Od razu mówię, że zakochałam się w tej paletce. Jest świetna. Cienie są bardzo dobrze pigmentowane, długo utrzymują się na powiece, mają bardzo ciekawą, kremowa konsystencję. W dodatku cała paleta nawiązuje do czekolady, nawet jej zapach! Aplikacja jest bardzo wygodna, chociaż z góry mówię, że nie korzystam z zamieszczonych w palecie aplikatorów, ale z mojego pędzelka z inglota, który również polecam. Według mnie pędzelki języczkowe najlepiej nadają się do nakładania tego rodzaju kosmetyku, ale trzeba pamiętać, że jest to kwestia indywidualna, tak samo, jak sposoby nakładania podkładu czy szminki.


Kosz według mnie nie jest wielki, jak na takiej klasy kosmetyk, za około 40 zł mamy 16 cieni w bardzo uroczym pudełeczku. Polecam wszystkim :)

października 14, 2014

My lips

Tytuł i pierwsze wrażenie mogą być dość mylące. Ten post nie będzie o moich ustach, tzn nie do końca. Myślę, że każdy z nas ma kilka swoich cech (wyglądu lub charakteru), które uwielbia, z których jest dumny, których się nie wstydzi i jest w stanie pokazywać bez obaw o krytykę (nawet gdyby się ona pojawiła, jest świadomy swoich zalet). W moim przypadku są to właśnie usta. Być może nie spodobają się każdemu. Nie są to usta Angeliny Jolie, ale to właśnie w sobie lubię najbardziej.



Myślę, że nie ma sensu rozpisywać się na ich temat. Usta jak usta. Ktoś powiedziałby, że są ładne bo pełne, a druga osoba, że są zbyt duże i wyglądają nienaturalnie! Według mnie każdy powinien być świadomy swojego piękna, swoich dobrych i złych cech. Wtedy, kiedy ktoś Ci powie, że Twoje włosy brzydkie, będziesz miała świadomość, że to czysta zazdrość.


Nie ma wątpliwości, że każdy ma swoje złe i dobre strony. Zarówno jeśli chodzi o urodę, jak i o osobowość. Ja na przykład jestem osobą bardzo uparta (co po części uznaję za zaletę) i egoistyczną, ale za to za przyjaciół i bliskie osoby potrafię się poświęcić i są dla mnie wszystkim oraz jestem ambitna. Dwie pierwsze cechy staram się redukować, poprawiać na lepsze i kształcić swoją osobowość.

A ty znasz swoje atuty? 
Jakie?

października 11, 2014

Birthday Haul

Jak pewnie wiecie, kilka dni temu miałam urodzinki. Wreszcie jestem prawdziwą 16latką! Oczywiście nie będę tu pokazywać słodyczy od rodziny i przyjaciół haha :D Za to pokażę wam, co udało mi się kupić z tej okazji we Wrocławiu oraz co dostałam od Wiktora. Wszystkie ceny macie na zdjęciach niżej :)



















A na koniec chcę wam pokazać prezent, który dostałam od mojego chłopaka :) Wprawdzie nie była to niespodzianka, bo musiałam mu pomóc z doborem koloru, sznureczka itp., ale jestem nim oczarowana, polecam chłopakom, jeśli jakiś to czyta! Jest ona marki Lilou, jeśli ktoś nie zna, zapraszam do obejrzenia strony, ponieważ mają przecudowny asortyment. Cała biżuteria jest bardzo słodka i dziewczęca, idealnie też nadaje się na prezent dla mamy :)




Jak podobają wam się rzeczy?

października 08, 2014

Golden Rose

No, przyszedł czas na pierwszą, prawdziwą recenzję. Od razu mówię, że nie współpracuję z wyżej wymienioną firmą. Po prostu stwierdziłam, że warto powiedzieć coś więcej o produktach bardzo tanich, a co do jakości? O tym wszystkim niżej! Paczkę zamówiłam tydzień temu i zdążyłam przetestować już wszystkie produkty, więc myślę, że mogę o nich troszeczkę powiedzieć.




Zacznijmy od lakierów! Golden Rose ma w swojej ofercie przeróżne lakiery. Zaczynając od tych standardowych, idąc przez matowe i pół matowe aż po wszelkiego rodzaju, top coaty, odżywki i lakiery z drobinkami. Ja przygarnęłam do siebie 4 lakiery matowe.

Co o nich sądzę? Tak naprawdę wszystko zależy od koloru. Czarny jest kompletną klapą, jego matowienie jest bardzo słabe, reszta to według mnie kompletne cudeńka, a ich cena to jedyne 8zł! Nie odpryskują, więc są bardzo trwałe :) Niestety numerków wam nie podam, ponieważ lakiery zamawiałam z allegro (na stronie goldenrose nie było koloru białego), ale wiem, że na oryginalnej stronie lakier 3 od lewej (w którym jestem zakochana) ma numerek 33.
 Szczególnie polecam.



Teraz czas na pomadkę z serii nawilżającej! Od razu mówię miłość na zabój dla osób mających suche i pękające usta. Ja miałam ten problem od zawsze, próbowałam wszystkiego, różnych pomadek z aptek i drogerii, nic tak naprawdę nie pomagało. Po 2 godzinach z błyszczykiem na usta moje usta były spierzchnięte i popękane.

Co o niej sadzę? Cud, ideał, marzenie- po prostu. Pomadka utrzymuje się na ustach przez kilka godzin mimo jedzenia, picia (a nawet snu haha). W dodatku po powrocie ze szkoły moje usta były nadal nawilżone i nie zapowiadało się, aby szybko miały wyschnąć. Kosz takiej pomadki to również 8/9zł, stąd też moja miłość do niej. Gdy pomalowałam nią usta pierwszy raz nie byłam zachwycona, dziwnie się nakładała, szybko schodziła z ust, powtórzyłam czynność dwa razy i wtedy pokazała swoje prawdziwe oblicze.




No i ostatnim produktem, po którym spodziewałam się, że tak powiem "najmniejszych zachwytów" jest tusz do rzęs. Szczerze powiedziawszy kupiłam go z lenistwa. Nie chciało mi się iść do drogerii. Kosztował niewiele, bo jakieś 22zł, więc czemu nie?

Co o nim myślę? Nie mam zbytnich wymagań do tego rodzaju kosmetyków. Moje rzęsy są łatwe w "ogarnięciu", jednak sam kosmetyk w moim przekonaniu jest dobry. Ładnie pogrubia i wydłuża rzęsy, nie skleja ich i nie pozostawia gródek. Dorównuje moim poprzednim tuszom z Maybelline w 100%. Szczoteczka jest wygodna i dopasowuje się do kształtu moich rzęs.



To by było na tyle. Podsumowując, szczególnie polecam wam pomadkę, która idealnie nadaje się dla suchych ust. Mam nadzieję, że recenzja w miarę przydatna :)

Zainteresował was któryś kosmetyk?

października 05, 2014

My love

Być może większość z was nie lubi oglądać zdjęć "słodkich par" i tym podobnych. Ja jestem i zawsze byłam ich zwolenniczką. Nawet kiedy byłam sama uwielbiałam oglądać fotografie z sesji, kiedy zakochani przytulają się, trzymają za rączki, całują namiętnie lub z widocznym uczuciem. Jeszcze 3 lata temu miała hopla na punkcie filmików typu "cute couple". O nagraniu takowego nigdy nie myślałam, ale kto wie, może kiedyś natchnie mnie "wena", póki co zostawiam was z mini sesją z moim Wiktorem :)




Jeśli chcielibyście kiedyś dowiedzieć się czegoś więcej o nas lub macie pomysł na notkę ze wspólnym udziałem piszcie śmiało :) Warto próbować czegoś nowego, a efekty mogą być bardzo ciekawe.

października 02, 2014

Dzień Chłopaka

Wprawdzie był on we wtorek, ale żeby zachować odpowiedni odstęp w czasie pomiędzy postami, piszę go dopiero dziś! Jak go spędziliśmy? Jesteśmy razem od niedawna, więc nie jesteśmy jeszcze do końca zgrani, ale na pewno nie jest źle! Praktycznie wszyscy się lubią i da się z nimi porozmawiać :) A dla naszych chłopaków wymyśliłyśmy niespodziankę w postaci.. sesji zdjęciowej!


Każda z nas przyniosła jakieś śmieszne gadżety, resztę dała nam nasza wychowawczyni! Właściwie to nawet większość, czego kompletnie się nie spodziewaliśmy. Zabawa była prosta do wykonania. Zabrałam z domu statyw i aparat, chłopcy dostali mnóstwo śmiesznych rekwizytów.. i do dzieła!



Za tło służyła nam tablica (oczywiście w naszej kochanej sali od matmy), co bardzo ładnie kontrastowało z przebraniami, ale w praniu wszystko wyszło inaczej i i tak robiłam zdjęcia w różnych pozycjach.



Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym także nie poprzebierała się i nie bawiła z chłopakami!


A jako ciekawostkę dodam wam, że dzisiaj wreszcie kończę swoje 16 lat :) Wieczorkiem lecę świętować ten dzień z moim chłopakiem i przyjaciółką. Z tego, co wiem lecimy do kina :)