września 29, 2014

My family

Wczoraj musiałam porzucić szkolne obowiązki (a raczej przygotowywanie się do niej), aby udać się do mojej babci. W jakim celu? Cała rodzina świętowała jej imieniny. Ciężko dokładnie stwierdzić, czy lubię te rodzinne uroczystości. Z jednej strony są świetne, można się spotkać z ludźmi, których dawno się nie widziało, w dodatku mamy bardzo wesołą rodzinę (bardzo dużo dzieci, 3 maluszki i 2 w drodze!), dlatego zawsze jest tu kolorowo i wesoło :) Kiedy ofiarowaliśmy naszej babci prezenty, bardzo się wzruszyła, poleciały jej łzy i wypowiedziała jedno, bardzo ważne zdanie.

"Pamiętajcie dzieci, pamiętajcie, że rodzina jest najważniejsza"


Na te słowa sama się wzruszyłam. Uświadomiłam sobie, jaką wartością jest nasza rodzina. Osoby, które pomogą nam zawsze i nigdy nas nie opuszczą. Nie ze względu na same więzy krwi, ale także na miłość. Na zdjęciu wyżej jest nieliczny ułamek naszej ogromnej rodzinki, ale to dzieci są jej przyszłością.




Kocham te jego cudowne oczka, a co może się równać z uśmiechem i śmiechem dziecka? Absolutnie nic. Wprawdzie takie dzieciaczki, a zwłaszcza starsze potrafią dać w kość, a ja mam mało cierpliwości, to każdego z nich kocham i staram się zabawiać, poświęcać uwagę, dbać i przytulać. W końcu to moja ukochana rodzina :)

A dla was jaką wartością jest rodzina?




września 26, 2014

Trochę szczęścia

Nie ma co się oszukiwać, dni są ciężkie. Skończyła się laba i leniuchowanie na hamaku w ogrodzie. Na jakiś czas trzeba zapomnieć o siedzeniu na dworze do późna i zasypianiu o 3 w nocy. Nie możemy leniuchować i leżeć cały dzień w łóżku, trzeba się uczyć! Ale cel jest szlachetny- zdobycie wiedzy, wykształcenia, dobrej pracy i oczywiście  Trzeba jednak pamiętać, że szkoła to nie więzienie. Czeka nas tu wiele szczęścia, przyjemności, a nie tylko stresów i lęku. Miałam okazję obejrzeć dzisiaj film pt. "Miasto 44" razem z klasą. Na pewno o nim słyszeliście. Po jego obejrzeniu w mojej głowie kłębiło się wiele myśli, ponieważ film był w niektórych momentach bardzo wstrząsający.


Uwielbiam filmy wojenne. Może tego po mnie nie widać. Nie jestem chłopczycą, nie interesuję się bronią ani walką. Mimo to uwielbiam filmy o tematyce wojennej. Dlaczego? Pokazują prawdę (z domieszkami wizji reżyserskiej oczywiście), której nie zobaczymy w innych filmach. Wreszcie możemy poczuć, jak żyło się wtedy, w czasach okupacji naszego kraju, kiedy życie nie było tak piękne i kolorowe, jak teraz.


Miasto 44 to chyba najbardziej drastyczny polski film wojenny. Wprawdzie w każdym znajdują się sceny walki, jest mnóstwo przemocy, strzelanie, branki, przesłuchania i zabijanie najbliższych. Mimo to tylko ten poruszył mnie aż tak bardzo. Przez cały seans siedziałam wryta w fotel z bólem w sercu, oczekująca każdej kolejnej sceny i zwrotów akcji.


Nie potrafię wyobrazić sobie życia w tamtych czasach. Nawet nie chodzi o ciągły strach o swoje życie. W filmie jednym z głównych wątków była miłość i poświęcenie dla drugiej osoby. Naprawdę polecam, ale uwaga jeśli ktoś jest zakochany. Nie mogłam się w pewnym sensie otrząsnąć i powrócic do siebie, gdy wydarzenia z filmu utożsamiłam ze swoim życiem.



A teraz się uśmiechnij. Zatrzymaj na chwilę i pomyśl, jakie Twoje życie jest piękne. Tak wiele było Ci dane otrzymać i wykorzystaj to. Ciesz się każdą chwilą, mimo niepowodzeń. Baw się, żyj dniem dzisiejszym, nie patrz na jutro, bo tak naprawdę nigdy nie wiesz, czy nastąpi. Kochaj mocno i szczerze, póki możesz. Nie patrz na złe aspekty życia, pamiętaj, że inni mieli i nadal mają gorzej.

Doceń to, co piękne. Żyj i bądź szczęśliwy.

Byliście na tym filmie? Jak wrażenia?


września 23, 2014

Jeszcze kilka wspomnień!

O wycieczce i moim wyjeździe integracyjnym możecie przeczytać w poprzednim poście, ale zdjęć mam masę, więc postanowiłam jeszcze kilka pokazać! Szkoda by było przecież nie ujrzeć tych głupich min, nieprawdaż? Natomiast w następnym poście pojawi się wreszcie sesja. Niestety ze względu na pogodę i natłok nauki w nowej szkole ciężko mi było o jakiekolwiek zdjęcia na dworze :( Na pewno pojawi się jeszcze sesja jesienna, później zimowa. W dodatku zamówiłam sobie drobne cudeńka, o których też niedługo! :3

Zawsze jest czas na krótką sesyjkę!



 Nasze pokolenie wiecznie z telefonem :(


 2xKamila!


Próbujesz zrobić ładne zdjęcie, a tu wiatr :( Uroki gór!


 Jak za czasów podstawówki haha!


 "Popatrz na te mięśnie!"


Prawie wyspane :(


A na koniec udało mi się uchwycić motylka! Przepiękny..


Co do szkoły, to jest coraz lepiej. Na początku ciężko było się przestawić na systematyczną naukę, kiedy nie można jakiegoś przedmiotu najprościej w świecie olać. Tutaj nie jesteśmy dziećmi, jesteśmy młodzieżą! Wszystko ma swoje plusy i minusy. Starajmy się odnaleźć te dobre strony.

A wy jak radzicie sobie w szkole?

września 20, 2014

My new friends

Ci, którzy czytają mojego bloga w miarę systematycznie, wiedzą, że jestem w 1 klasie liceum. Co się z tym wiąże, poznałam wielu nowych ludzi. Przede wszystkim były to nowe osoby w klasie. Nie wiem, jak w waszej szkole, ale u nas panuje zwyczaj wyjazdów integracyjnych. Muszę przyznać, że była to bardzo fajna wycieczka i postaram się wam opisać mniej więcej, jak to wszystko wyglądało.


Na tym zdjęciu nie jesteśmy właściwie wszyscy. Kilka osób strzelało wtedy z wiatrówki, ale to działo się drugiego dnia! Pierwszego natomiast po przyjeździe do Srebrnej Góry od razu udaliśmy się na ściankę wspinaczkową. Na szczęście przez cały wyjazd pogoda nam sprzyjała i mogliśmy korzystać ze wszystkich atrakcji. Po ściance poszliśmy na.. zjazd tyrolką! Świetna zabawa, wszystkim polecam. Jeśli ktoś nie wie, co to takiego, jest to zjazd na uprzęży przyczepionej do linki. Mamy wtedy widok na przepiękne góry.


Po zjeździe na tyrolce, rozpakowaniu bagaży i zjedzeniu pysznego obiadku, całą grupą poszliśmy na zjeżdżanie z mostu. Jego wysokość to około 10 pięter. Niestety ze względu na zdrowie nie miałam okazji spróbować :( Mimo to, mam zdjęcia znajomych!



Następnym punktem programu był spacer i zwiedzanie sztolni. Jeśli ktoś nie wie, sztolnia jest to "jaskinia", z tą różnicą, że nie stworzyła jej przyroda, a człowiek. Właściwie w środku nie było nic widać, ale nie narzekam! Spacerek zawsze jest przyjemny.


Później był czas na zorbing! Polega to na wejściu do ogromnej, dmuchanej kuli i stoczeniu się z górki. Nigdy nie bawiłam się tak dobrze! Do kuli wchodzi się w dwie osoby, więc śmiechu jest co nie miara. Wieczorem odbyło się ognisko, a nocka, jak to nocka, trwała do rana.


Drugiego, a więc ostatniego dnia wycieczki poszliśmy postrzelać z wiatrówki, no i porobić sobie kilka zdjęć. Całość wyszła bardzo fajnie. Ze zrobienia sobie jednej fotki na ścianie, doszło do miliona zdjęć grupowych i indywidualnych, tak ma być!




No i niestety, wszystko się kiedyś kończy. Wycieczki także i trzeba powrócić do tej naszej codzienności i rzeczywistości. Na szczęście przyjaciele i znajomi są z nami także w mieście, więc spotkać można się zawsze. W drodze powrotnej autobus był pełen "śpiących ciał".



A wy mieliście wyjazd integracyjny?
Zainteresowały was opisane przeze mnie atrakcje?

września 16, 2014

Jak się uczę?

Nauka w liceum różni się całkowicie od nauki w gimnazjum. Szybko da się to zauważyć. Nie mamy tu taryfy ulgowej na początku roku, jesteśmy traktowani dokładnie tak samo, jak inne klasy, ale o tym kiedy indziej!

Jak się uczę?


Nie mam nawyku siadania przy biurku z włączoną lampką. Wiem, że to zdrowe dla pleców, ale najwygodniej jest mi oprzeć się o łóżko i tak robić zadania :) Czuję się wtedy komfortowo.





Staram się, aby moje zeszyty były kolorowe, przejrzyste. Podkreślam tematy, piszę daty, zaznaczam najważniejsze informacje.




Z tyłu zeszytu wypisuję sobie słówka, notatki, ważne informacje, po prostu wszystkie dodatkowe rzeczy, które uważam, że mi się przydadzą




Zawsze przy sobie mam coś słodkiego. Może to być picie, żelki, ciastka lub czekolada. Zwłaszcza, jeśli czeka mnie długa przygoda z nauką :/





Dobra organizacja to podstawa. Często zdarzało mi się coś zapomnieć. Bywało różnie. Czasem była to nauka wiersza, czasem zadanie domowe lub sprawdzian. Dobrą radą na to wszystko jest prowadzenie kalendarza. Przydaje się nie tylko jeśli chodzi o szkołę, ale mam także zapisane tam spotkania ze znajomymi oraz ich urodziny! Wszystko w jednym miejscu.

A jakie wy macie sposoby na naukę?
Podobne do moich?

września 12, 2014

Jak schudnąć bez ćwiczeń?

Myślę, że każda dziewczyna marzy o pięknym, zgrabnym ciałku. Wiąże się to oczywiście z masą ćwiczeń i wylanego potu. Jeśli chodzi o mnie, taki schemat zawsze mi odpowiadał. Są jednak osoby, dla których mobilizacja do ćwiczeń i wykonywanie ich systematycznie, jest praktycznie niemożliwa. Mam dla nich kilka porad, które znalazłam w Tym filmiku. Autorka bardzo fajnie opowiada, ale zdaję sobie sprawę, że nie każdy zna angielski. Dlatego postaram się wam tutaj krótko i zwięźle opisać kilka porad na szybkie chudnięcie i poprawienie waszej przemiany materii!


1. Słodycze i cukier to twoi wrogowie


Niestety, ale trzeba zapomnieć o wszystkich łakociach i słodyczach, jeśli chcecie stracić na wadzę. Warto też ograniczyć wizyty w McDonaldzie i KFC (najlepiej do zera..).

2. Mnóstwo, mnóstwo owoców, pokochaj ananasy


Owoce także cukier (fruktozę), który w przeciwieństwie do cukru znanego nam z domowej kuchni, jest zdrowy. Zapomnijcie o batonikach, jedzcie jabłka! A jaki jest najlepszy owoc na odchudzanie? Ananasy, powie wam to każdy dietetyk. Trzeba tylko pamiętać, że prawdziwe ananasy, a nie takie w puszce w towarzystwie tony cukru.

3. Woda i woda z cytryną


Pijcie dużo wody, zwłaszcza wody z cytryną, która oczyszcza z toksyn. Warto jest mieć przy łóżku zawsze butelkę z wodą.

5. Zielona herbata


O niej autorka filmiku mówiła najwięcej. Jeśli lubisz zieloną herbatę, masz podwójne szczęście! Pamiętaj aby pić ją 3 razy dziennie, godzinę po posiłku. Gorszą nowiną jest fakt, że toaleta stanie się waszym bliższym przyjacielem...

6. Sposoby na oszukiwanie


Zamiast batonika czekoladowego, zjedz batonika fitness! Zamiast płatków czekoladowych, zjedz płatki z owocami! No i zamiast czekolady mlecznej, zjedz kawałeczek czekolady gorzkiej. Pamiętaj jednak, że jeśli oszukujesz, robisz krzywdę tylko sobie.

7.Miej kontrolę nad kaloriami


Nie mówię o bezmyślnym liczeniu każdej kalorii, spisywaniu bilansu każdego dnia. Nie. Szkoda na to życia, czasu, młodości. Po prostu sprawdzaj ilość kalorii na 100g. Jesli jest ich więcej niż 200kcal/100g, lepiej odłóż produkt. Nie będzie z tego nic dobrego.


To chyba tyle. Postarałam się przedstawić wam najważniejsze punkty i je krótko opisać. Jeśli znacie angielski i dobrze rozumiecie ze słuchu, polecam obejrzeć oryginalny filmik. Po prostu nie byłabym w stanie przekazać wam aż tyle, ale wybrałam te najważniejsze informacje. Jeśli macie jakieś pytania, piszcie w komentarzach, na pewno odpowiem!

Jak wy się odżywiacie?
Stosujecie któreś z tych rad?

września 09, 2014

My happy school

Nie wiem, co pomyśleliście czytając tytuł posta, w końcu większości z was szkoła kojarzy się z kartkówkami, stresem, staniem przy tablicy i wstawaniem wcześnie rano. Oczywiście nie istniałaby bez tego wszystkiego, ale nie można zapominać o tych wszystkich pozytywach, które daje nam właśnie nauka i chodzenie do szkoły.

Za co ja lubię szkołę?


Wszelkiego rodzaju, kalendarzyki, notatniki, właściwie wszystkie zeszyty i bruliony, w których można pisać. Uwielbiam notować różne rzeczy, słowa kluczowe i mapy myśli. Dodatkowo bardzo przydatne jeśli chodzi o sprawdziany, kartkówki, zadania domowe. Wystarczy, że zajrzę na konkretny dzień tygodnia i od razu wiem, czy muszę się do czegoś przygotować.



Słodycze! Dlaczego mówię o nich akurat w trakcie roku szkolnego, a nie w wakacje czy ferie? Przede wszystkim dlatego, że słodycze lub typowe podgryzacze (np paluszki) pomagają mi w nauce. Dużo łatwiej jest mi się skupić żując gumę, jedząc cukierki czy kilka kosteczek czekolady (a kiedy zbliża się okres nawet cała tabliczkę haha!)


Kolorowe długopisy i zeszyty. Nie jestem wzrokowcem, mimo to uwielbiam mieć podkreślone tematy, zaznaczone numery lekcji, ładnie ozdobione strony tytułowe. Jestem ścisłowcem, ale gdzieś głęboko we mnie siedzi ta artystyczna dusza i czasem zastanawiam się, czy powinnam iść na studia związane ze sztuką, czy może z informatyką i matematyką :)


Ubrania, ubrania, ubrania <3. Oczywistym faktem jest to, że do szkoły chodzimy po to, aby się uczyć. Ale każda dziewczyna dobrze wie, że przyjemniej się chodzi po szkole i siedzi w ławce, kiedy masz świadomość, że dobrze wyglądasz. Ja nie jestem osobą, która siedzi godzinę każdego ranka i wybiera idealny strój. Wystarczy mi 5 min, aby ładnie zgrać ze sobą kilka ubrań. Wtedy czuje się świeżo, ładnie i kobieco :) Ważne, aby nie przesadzać.


No i oczywiście, najważniejsze na koniec, czyli znajomi i przyjaciele. Myślę, że to najważniejszy powód, dla którego wstajemy rano i ledwo żywi doczłapujemy się do murów szkoły. Co byśmy zrobili, gdybyśmy musieli dzień w dzień uczyć się w domu, sami, bez żadnych nowych znajomości. Według mnie każdy dzień byłby wtedy pusty i nudny. W dodatku wakacje nie byłyby niczym ciekawym i innym. Byłyby to kolejne dni, z wyjątkiem tego, że nie musimy powtórzyć kilku formułek. A może nie byłoby wtedy wakacji?

Dla mnie szkoła ma swoje pozytywne i negatywne strony. Mimo to, cieszę się, że ona jest i nie chciałabym tego zmienić.

A wy lubicie szkołę?
Jeśli tak, to za co?

września 06, 2014

Co się zmieniło?

Myślę, że każdy ma w swoim życiu taki etap lub wydarzenie, który uważa za początek "czegoś nowego". Zwykle od tego momentu człowiek się zmienia lub zmienia się jego otoczenie. Mówi się, że ludzie się nie zmieniają. Chyba nie ma nic bardziej omylnego. Zmiany są, te pozytywne, ale także te negatywne.

Co zmieniło mnie? Nie wiem czy na dobre, czy na lepsze, ale na pewno zmieniło całkowicie. Było to pójście do gimnazjum. Może także dlatego, że było to w nowym mieście, gdzie znałam tylko jedną osobę. Pojechałam tam z tzw. "czystą kartą" bez złych wspomnień i bez znajomych, którzy towarzyszyli mi przez 10 lat mojego życia (przedszkole i podstawówka). Nie chodzi o takie zmiany typu "zmieniło ją towarzystwo". Chodzi o wewnętrzną zmianę, kiedy postanowiłam być jednak sobą.


Tak wyglądałam na początku gimnazjum (pierwsza od prawej). Już wtedy zapragnęłam wielkich zmian w swoim wyglądzie. Zaczęłam zwracać uwagę na to, jak się ubieram, jak wyglądają moje włosy, przestałam nosić okulary, a zaczęłam szkła kontaktowe, dodatkowo wzięłam się za swoją figurę i ograniczyłam niezdrowe posiłki i przekąski.


Wtedy też poznałam wielu ludzi. Niektórzy są ze mną do teraz (w tym pani ze zdjęcia wyżej!), niektórzy odeszli dość wcześnie. To normalne, zwłaszcza jeśli w grę wchodzą te pierwsze "miłości" i "związki". Myślę, że jednak najważniejszą osobą, którą poznałam (z wyjątkiem mojego chłopaka oczywiście) jest moja przyjaciółka- Wiktoria. Była pierwszą osobą, której w 100% zaufałam i była pierwsza osobą, która odzwierciedla mój sposób bycia, poczucie humoru i po prostu całą mnie.


Teraz jesteśmy w liceum, na szczęście w tym samym, ale profile klas wybrałyśmy inne. Nie żałuję wyboru, każda z nas powinna robić to, co lubi. Moje obawy, co do utraty kontaktu nie mogły być bardziej omylne. Spędzamy ze sobą czas, śmiejemy się, płaczemy razem.

 Pewne rzeczy jednak zawsze pozostają takie same.

Wierzycie w zmiany drugiego człowieka?
Jaki był wasz etap "przełomowy" w życiu?

września 03, 2014

Mini Haul

Planowałam, planowałam i tak o to chcę wam pokazać dosłownie parę rzeczy, które kupiłam w Bułgarii. Wprawdzie chciałam do tego dodać ostatnie zakupy, jeśli chodziło o buty i ubrania, ale nie mogłam zrobić zdjęć, a przedłużanie postu było już bez sensu.

Co do rozpoczęcia- nasza wychowawczyni wydaje się być bardzo fajna, mimo że surowa. Cieszę się, że trafiłam na taką matematyczkę, ponieważ już czuję, że będę dobrze rozumieć cały materiał, tak jak dziś. Nauczyciele wydają się być mili i pozytywnie nastawieni. Dam sobie radę :) A teraz kilka moich nabytków:


Pierwsza z nich to torebka. Nie kupiłam jej ze względu na logo Micheala Korsa. Wręcz przeciwnie- nienawidzę podróbek i nie mogę tego przeżyć, ale tak się zakochałam w samej torebce, że nie mogłam jej zostawić w tym sklepie...
55lewa= 110zł


Bluzeczka, skromna, czarna, w moim stylu, w dodatku niedroga i ładnie uszyta.
18 lewa= 36zł


Narzutka, Stradivarius. Na wieszaczku wygląda wręcz tandetnie, jednak kiedy się ją ubierze, świetnie układa się na ciele i wygląda pięknie.
28 lewa= 56zł



Perfumy z bułgarskiej róży. Takie perfumy możecie znaleźć wszędzie, ponieważ Bułgaria ze swojej róży słynie. Są bardzo tanie, a pachną... przepięknie.

To tyle, jak mówiłam jest tego niewiele :( 

Jak wam się podobają rzeczy?
Jak wasze rozpoczęcie i pierwsze dni w szkole?