czerwca 28, 2014

Baby don't cry

Chyba w pewnym sensie was zaskoczę, jeśli powiem, że nasza klasa rozeszła się bez pożegnań, bez jakikolwiek łez czy mocnych uścisków. Było to dla mnie dość dziwne, chociaż dobrze wiedziałam, że nasza klasa do zgranych z pewnością nie należy. Mimo to miałam nadzieję na kilka sekund wzruszenia i czułych pożegnań. Tak niestety nie było, z czym muszę się w pewnym sensie pogodzić. Prawdą jest jednak, że idziemy głównie do tej samej szkoły, więc słuch po moich znajomych nie zaginie.

Najważniejsze osoby zawsze będą przy mnie i nawet pewna odległość nas nie rozdzieli. Dowodem na to była moja przeprowadzka po ukończeniu podstawówki i z pewnością mogę stwierdzić, że o prawdziwych przyjaciołach się nigdy nie zapomina.

Zmieniając temat na trochę przyjemniejszy, dostałam zdjęcia z mojego balu. Nie wyszłam zbyt korzystnie na większości zdjęć, za to doskonale widać, że bawiłam się świetnie.





A na początku miałam tak ładnie ułożone włoski i idealny makijaż :( No cóż, zabawa jest najważniejsza, prawda ^^? Ważne, że chociaż z tych dni mamy niesamowite pamiątki, które na zawsze pozostaną w naszych sercach (i komputerach...).
A jak wyglądało wasze zakończenie roku i pożegnanie klasowe?

czerwca 24, 2014

Let's chill

Jak dla większości z was, dla mnie wakacje zaczęły się po wystawieniu ocen. Do szkoły już nie chodzę. Stwierdziłam, że mogę sobie na to pozwolić ze względu na te wszystkie stresy i wysiłek który włożyłam w ciągu ostatniego miesiąca w poprawianie ocen. Finalnie mam 76 punktów rekrutacyjnych (w tym 44/50 za testy). Z tego wyniku jestem bardzo zadowolona. Zwłaszcza, że dużo osób narzekało na wyniki egzaminów i małą ilość punktów.

Teraz jestem w pełni spokojna. Złożyłam już podanie, teraz pozostaje donieść świadectwo i wyniki testów, a później tylko oczekiwanie na listę z uczniami. Jednak czuję się bardzo pewnie i nie boję się już niczego. Cały mój czas skupiam na wyjściach z przyjaciółmi, chłopakiem i na blogu.

Wczoraj udałyśmy się na krótką "sesję" z moją przyjaciółką z podstawówki i sąsiadką. Wcześniej skoczyłyśmy coś zjeść do naszej cudownej galerii. Sesja była spontaniczna, więc zdjęcia nie są powalające, ale sama zabawa była świetna i nie żałuję spędzonego czasu przed aparatem.


Wieczór spędziłam z moją kochaną Kasią u mnie w domu. Nie mieszkamy w tym samym mieście (po ukończeniu szkoły podstawowej przeprowadziłam się do większego miasta). Dlatego moja przyjaciółka została u mnie na noc. Myślę, że każda z was wie, jak takie nocki wyglądają. Mało spania, dużo gadania, zwłaszcza, że ostatni raz widziałyśmy się pół roku temu.


Teraz czekam na mojego kochanego chłopaka, który już jest w drodze do mnie. Prawdopodobnie obejrzymy jakiś film, a później pójdziemy na spacer. Ostatnio byłam z nim w nowo-otwartym parku, który jest przeogromny a w dodatku przepiękny. Jest tam wiele atrakcji dla najmłodszych, jak i dla starszych. Są place zabaw, są kucyki, wiele ptaków, świnki, fontanny oraz dinozaury rzeczywistych rozmiarów! Całość wygląda przecudownie i jest świetnym miejscem na takie spotkania. Postaram się zrobić następnym razem kilka zdjęć, gdyż ostatnio całkiem o tym zapomniałam :(



Teraz lecę się powolutku szykować.
Jak mijają wam pierwsze dni wolności?

czerwca 21, 2014

Imagine

Ostatnie dni spędziłam wreszcie z moim ukochanym. Brakowało mi tego przez nawał obowiązków i ostatnich poprawek, a w dodatku to całe składanie podań. Teraz na szczęście są wakacje i będę mogła poświęcić cały czas bliskim oraz na siłowni. Tego też mi bardzo brakowało. Dzisiejszy dzień natomiast spędziłam głównie w łóżku (no i po części w kuchni). Postanowiłam, jak to ja zwykłam, obejrzeć jakiś ciekawy, dobry film. Pierwsze co to w najpopularniejszych ukazał mi się tytuł "Imagine". Nie wiem dlaczego zwróciłam uwagę akurat na ten film, ale przeczytałam opis i coś w środku mi powiedziało, żebym go włączyła.


Muszę przyznać, że nie lubię tematyki chorób i tym podobnych, jednakże zdecydowałam się go obejrzeć. Film opowiada o mężczyźnie. Mężczyźnie niewidomym, który mimo swojej choroby przez życie idzie bez laski, która pomaga mu orientować się w otoczeniu. Swoją wiedzę pragnie przekazywać innym ludziom z tą przypadłością. Niestety jego metody są dość radykalne, co przynosi różne skutki. W dodatku przeplata się wątek miłosny. Film niesamowicie mi się spodobał. Był wzruszający, skłaniał do przemyśleń i refleksji. Polecam wszystkim, którzy mają aktualnie ochotę na jakiś dramat lub głębszy, trudniejszy seans.



Nawiązując do tematu filmu bardzo często śmiejemy się z ludzi chorych. Sama ostatnio siedziałam na Ask'u i w pytaniu do jakiegoś "fejma" zauważyłam "kawał". Brzmiał on mniej więcej tak: "Jak nazywa się basen z chorymi ludźmi? Zupa warzywna." Nie wiedziałam czy płakać, czy śmiać się z czyjejś głupoty. Fakt- to niesamowite szczęście, że Ty czy Ty jesteś osobą w pełni sprawną i zdrową. Niestety ten ktoś nie miał takiego szczęścia, ale czy czymś zawinił? Nie wierzę w reinkarnację, więc nie będę spekulować, że w "poprzednim życiu" dokonał czegoś złego. Nie. Żyjemy teraz i każdemu należy się taki sam szacunek, nieważne jak wygląda, nieważne jaki jest.

Człowiek człowiekowi równy, pamiętajcie.

czerwca 16, 2014

Time to sleep

Nie wiem jak wy, ale ja po wystawieniu ocen kompletnie nie mam motywacji do jakiejkolwiek działalności związanej ze szkołą. Niestety muszę wykonać jeszcze zaległy projekt na zajęcia artystyczne. Już zaczęłam, a pierwsza porcja kleju schnie. Mam nadzieję, że tym razem nauczycielka będzie zadowolona i nie będę musiała wykonywać kolejnego projektu, gdyż w ten oprócz pieniędzy włożyłam również dużo zaangażowania i nie chciałabym, aby moja praca się zmarnowała.

W każdym razie dzisiaj się źle czułam, więc postanowiłam zostać w domu. Oprócz robienia grzechotek na zajęcia artystyczne miałam chwilę czasu dla siebie, żeby odpocząć po stresach ostatnich dwóch tygodni i muszę przyznać, że dobrze mi to zrobiło. Nie myślałam, że szkoła aż tak na mnie wpłynie, a raczej lęk przed tym, że nie będę miała paska, nie dostanę się do wybranego liceum itp. Chociaż testy poszły mi naprawdę bardzo dobrze.


Teraz leżę z laptopem w łóżeczku popijając pyszną herbatkę i jedząc słodką bułeczkę. Na myśl o tym, że jutro muszę pojawić się w szkole, robi mi się niedobrze. Mam stanowczo dość tych starych murów i twarzy nieustannie powtarzających się na korytarzu. Oczywiście, będę tęsknić za wieloma osobami, a zwłaszcza tymi szczególnymi, ale mam ochotę na całkowitą zmianę otoczenia, nowych ludzi, nowe miejsca, nowy klimat. Po prostu potrzebuję stanowczych i drastycznych zmian.

 Wiadomo, że jeśli kobieta/dziewczyna chce coś zmienić to najczęściej wiąże się to z fryzurą. Sama zaczęłam się nad nią zastanawiać i rozważam opcję skrócenia włosów do biustu lub jakieś fajne wycieniowanie. Mam nadzieję, że na dniach mnie olśni i wybiorę się do mojej kochanej stylistki.

czerwca 14, 2014

Hello Summer !

Wreszcie koniec stresu, czysty oddech wolności. To znaczy, może dla mnie nie do końca, ponieważ na wtorek muszę oddać dwa zrobione instrumenty w zamian za 6 z zajęć artystycznych, którą wczoraj w ramach "kredytu zaufania" wpisała mi nauczycielka. Natomiast już koniec testów, kartkówek, odpowiedzi, niechcianych ocen, koniec wfu i basenu (których muszę przyznać nienawidzę, mimo że miłuję się we wszelkim ruchu i aktywności fizycznej). Wczorajszy wieczór spędziłam z moim najukochańszym chłopakiem, który dzielnie mnie wspierał przez ostatni okres. Byłam naprawdę nie do wytrzymania, ze względu na stres, który ogarnął mnie całą. Mimo to on był ze mną cały czas i chciałabym mu podziękować.



Dzisiejszy dzień spędzam w łóżeczku i staram się odstresować. Muszę przyznać, że ostatnie dni naprawdę mnie wykończyły. Jedyną odskocznią był nasz bal gimnazjalny, który będzie prawdopodobnie moim najlepszym wspomnieniem, jeśli chodzi o pobyt w tej szkole. Wieczorem muszę jeszcze zawitać w Castoramie. Jak już mówiłam muszę wykonać jakiś instrument (profesjonalnie), a właściwie to dwa, a do tego potrzebne są jakieś części, kleje, farby itp. No cóż, chcesz mieć 6, musisz o nią zawalczyć.

Wracając do tematu tak przeze mnie znienawidzonego wychowania fizycznego- dlaczego tak jest? Sprawa jest dość prosta. Nie jesteśmy oceniani za starania, lecz za umiejętności. Ten sam problem jest jeśli chodzi o muzykę, zajęcia artystyczne, technikę czy plastykę. Oczywiście trafiałam na nauczycieli, którzy widzieli, że ktoś nie potrafi czegoś zrobić lub nie ma do tego jakiś specjalnych skłonności/talentu. Wtedy oceniali staranność wykonania czy chociażby chęci.

Zdarzało się jednak równie często, aby nauczyciele byli po prostu niesprawiedliwi. Nie chcę przytaczać jakiś konkretnych przykładów, żeby nikogo nie obrazić, nie od tego jest internet, by wyżywać się na drugiej osobie, nieprawdaż? Mimo to, uważam że wstawienie komuś 1 za brak talentu jest niesprawiedliwy.

czerwca 12, 2014

Cherry!

Jeszcze tylko jutro i wolność, ostatni dzień i wszystko będzie gotowe, wyjaśnione, praktycznie nieodwołalnie. Wreszcie mogę odrobinę odpocząć, chociaż jutro muszę poprawić 2 prace z informatki. Na szczęście mamy 2 godziny z rzędu, więc spokojnie powinnam zdążyć wszystko zrobić. Jak na razie przewiduję średnią 4.88 z czego jestem bardzo zadowolona. W dodatku wywalczyłam upragnioną 5 z fizyki i czuję się spełniona.


Od przyszłego tygodnia znowu mogę czynnie i regularnie odwiedzać moją ukochaną siłownię. Ostatnio ze względu na szkołę postanowiłam delikatnie odpuścić. Już naprawdę wiele zawaliłam tylko po to, aby posiedzieć te parę godzinek ćwicząc.


Wczoraj popołudniu miałam już luźniejszy dzień. Martwiłam się jedynie o wynik kartkówek z fizyki, ale jak już wspominałam, wszystko się udało. Z tej okazji odwiedziła mnie Madzia. Miłą niespodzianką było kilka misek z bananami, truskawkami, czereśniami i innymi przepysznymi owocami. Od razu spróbowałyśmy tych przysmaków i okazało się, że czereśnie były niesamowicie słodkie. Wzięłyśmy je na górę i zaczęłyśmy zajadać.


Nawet teraz, gdy na nie patrzę, to ślinka mi cieknie i mam ochotę zjeść więcej :( Niestety wczoraj pochłonęłyśmy wszystkie i to w rekordowym czasie. Na szczęście sezon na te owoce trwa i będę miała jeszcze niejedną okazję aby coś spałaszować.


Na przyszły tydzień w planach oprócz siłowni mam również większy wypad na zakupy, więc spodziewajcie się posta z nowościami, a przy tym może jakiś outfit?

 Swoją drogą jak tam wasze oceny i średnie?
 Dostaniecie się do wymarzonego liceum?
 Już w przyszłym tygodniu wyniki egzaminów :(
 Powodzenia :*

czerwca 08, 2014

Best day of my life

Jak już pisałam nie raz, kończę gimnazjum, a co się z tym wiąże, miałam swój bal. Dokładnie to odbył się wczoraj. Przetańczyłam dwie godziny w szpilkach, a następne 4 już w płaskich balerinkach i do teraz doskwiera mi ból nóg. Rano nie miałam zbytnio humoru i nie cieszyłam się zbliżająca imprezą. Wszystko się zmieniło, gdy się wystroiłam. Od razu na mojej twarzy pojawił się uśmiech i chęć zabawy.






Sukienkę i buty kupiłam we wtorek. Oczywiście wszystko na ostatnią chwilę, ale nie żałuję. Znalazłam taką, jaką sobie wymarzyłam, a buty są według mnie przecudowne. Po przyjeździe do szkoły pierwszym punktem programu był polonez. Tańczyłam z kolegą z klasy (mój chłopak niestety jest młodszy i nie mógł przyjść), którego lubię, więc nie było to dla mnie problemem. Najbardziej bałam się "przechodzenia pod mostkiem". Nie wiedziałam, czy się nie wywrócę, ze względu na wysokie buty. Na szczęście wszystko się udało i po krótkiej przemowie pani dyrektor zabawa się zaczęła. Na początku czekaliśmy na zdjęcia klasowe, więc nie bawiliśmy się w pełni po to, żeby nie być za bardzo spoconym na zdjęciach. Później troszkę pojadłyśmy z dziewczynami.


Następnie był już czas tylko na zabawę ! Przetańczyłyśmy cały wieczór i mimo okropnego bólu stóp, który daje się we znaki do teraz,  mogłabym tańczyć dalej. Naprawdę wieczór był cudowny i jeśli któraś z was ma wątpliwości, czy wziąć w czymś takim udział, nie wahajcie się, warto. Poza tym miło jest się poczuć przez ten jeden dzień jak prawdziwa księżniczka, nieprawdaż :)?


A wy kiedy macie bal?
Jak wrażenia i towarzyszące temu wydarzeniu uczucia?

czerwca 03, 2014

Too difficult to understand

Nie jestem pewna, czy ktoś kiedyś poruszał ten temat. Sama się w każdym razie nigdy z tym nie spotkałam. Jestem prawdziwą kinomaniaczką. W ciągu dnia potrafię obejrzeć kilka filmów, zwłaszcza, gdy mam taki typowo leniwy dzień w domu. Szczerze powiedziawszy mam wrażenie, że obejrzałam wszystkie filmy z interesujących mnie gatunków.

Jestem osobą, która o dziwo, lubi polskie kino. Fakt, dużo jest filmów typowo komercyjnych nastawionych na czysty zysk, bez konkretnej fabuły, ale jest też dużo dobrych filmów. Jest jeszcze trzecia "grupa". Należą do niej dzieła, który miały świetny scenariusz lub pomysł na niego był bardzo ciekawy, ale nie został dobrze zrealizowany.

Właśnie na tej grupie filmów chciałabym się skupić- tych niedocenianych, a czasem szykanowanych przez polaków, ze względu na ich treść. Nie mam zamiaru opisywać tysiąca polskich filmów, zajęłoby to zbyt dużo czasu, a post stałby się bardzo nudny. Dzisiaj skupie się na trójce, a jeśli post się spodoba, być może stworzę taką serię.




1. Pierwszy z nich to znane pewnie wam wszystkim Galerianki. Wątpię, że jest tu chociaż jedna osoba, która nie oglądała tego filmu. Było o nim bardzo głośno, ponieważ filmy jest bardzo kontrowersyjny. Niestety nie spotkał się raczej z pozytywnymi opiniami. Dlaczego? Prawdopodobnie przez sposób, w jaki zostały ukazany te dziewczyny oraz "teksty", które nie mają miejsca na porządku światła dziennego. Ja osobiście uważam, że pomysł na film był bardzo dobry. Warto ukazać, jakie sytuacje mają miejsce, również w Polsce, które dotyczą głownie młodzieży. Przede wszystkim warto pokazywać go nastolatkom, aby ich ustrzec przed popełnianiem podobnych błędów. Trzeba zauważyć, że każda z bohaterek żyje w biednej rodzinie. Nie mają pieniędzy na ubrania czy telefon. Zastanów się, jak wyglądałaby twoja psychika, gdybyś żyła w podobnej rodzinie?



2. Film drugi jest reżyserii tej samej pani -Kasi Rosłaniec. Nie wiem, czy to leży w jej naturze, że również produkcja bejbi blues okazała się kompletnym niewypałem. Muszę przyznać, że bardzo lubię filmy o tematyce młodzieżowej, dlatego chętnie wybrałam się na ten seans do kina. Co zobaczyłam? Bardzo trudny film o dziewczynie, która była typową wpadką. Nie była chciana przez jej matkę, czuła się niekochana. Dlatego zdecydowała się na dziecko - chciała mieć kogoś, kogo może pokochać i kto będzie kochał ją tak samo mocno. Niestety nie traktowała Antosia jak swojego syna, traktowała go jak zabawkę, którą można odstawić na szafkę, gdy się znudzi lub którą można odłożyć, gdy będzie przeszkadzać. Problemem była jej niedojrzałość i pragnienie miłości.



3. Trzecim filmem, którym chciałabym opowiedzieć jest Big Love. W przeciwieństwie do jego poprzedników, film ten został lepiej odebrany, mimo to, przez większość nie jest nadal rozumiany. Film opowiada o miłości. Miłości dość nietypowej, tzw. big love. Para poznała się, gdy główna bohaterka miała 15 lat. Bohater był od niej starszy. Już pierwsze minuty filmu są bardzo kontrowersyjne. W końcu bohaterka postanawia wprowadzić się do swojego chłopaka. Muszę przyznać, że ich miłość była bardzo namiętna, jednak do pewnego czasu. Jak w każdym związku, zaczęło się psuć - do uczucia doszła przemoc (może nie jakaś bardzo drastyczna, ale kto oglądał wie, że tak mężczyzna nie powinien traktować swojej kobiety). Jednak mimo wszystko kochali się, nie potrafili bez siebie żyć, ale nie potrafili też żyć ze sobą.

Podsumowując uważam, że polskie kino jest niedoceniane. Jest wiele świetnych pomysłów i wizji reżyserów, które nie zostały przedstawione w sposób odpowiedni dla przeciętnego widza. Zwłaszcza, że Polacy są- trzeba to przyznać- nietolerancyjni.