grudnia 31, 2014

Getting closer

     Pewnie większość z was aktualnie szykuje się na wielki wieczór! Również mnie ogarnął wir przygotowań. Powoli zaczynam się malować, ubierać i kręcić włosy. W międzyczasie zaplanowałam krótki post dla was z urywkami moich przygotowań. Wiem, że większość blogerek przygotowało podsumowanie roku, jednak ja swój blog prowadzę dużo krócej i planuję taki post dopiero na przyszły rok, kiedy zdobędę więcej doświadczenia :).
     Nie wiem jak wasz rok, ale mój był wybuchową mieszanką pełną wzlotów i upadków. Wiąże się to z momentami największego szczęścia i euforii, a także ze smutkiem, godzinami przepłakanych nocy, krzyków i złości. 2014 chcę zostawić za plecami nie myśląc już o tym, co było, a o tym, co będzie. W sercu zostawiam jedynie te najpiękniejsze wspomnienia, które chcąc-nie chcąc już się nie powtórzą.





Korzystając z okazji chciałabym Wam wszystkim złożyć życzenia, aby następny rok był przepełniony szczęściem i miłością, aby wszystkie Wasze marzenia spełniły się, również te najbardziej skryte, których boicie się wymówić na głos i abyście nigdy nie straciły woli walki i chęci do życia.

grudnia 28, 2014

Magia

    Zapewne każdy z was, lub chociaż większość, w dzieciństwie chociaż raz odwiedził cyrk. Nieodzowną częścią każdego wystąpienia byli magicy. Kiedy byłam młodsza wierzyłam, że posiadają oni prawdziwą moc, dzięki której przedmioty pojawiają się lub znikają. Im byłam starsza, tym bardziej rozumiałam, że są oni pewnego rodzaju oszustami, którzy zapewniają dobrą rozrywkę.
Dzisiaj jednak mam na myśli innego rodzaju magię. Nie tę przedstawianą w cyrku i nie tę, którą możemy oglądać w różnego rodzaju bajkach na kanałach dziecięcych, ale tę która panuję wokoło.
    Nie są to dosłowne czary, lecz pewna energia emanująca od przedmiotów i ludzi. Dobrym przykładem są święta. Tego dnia zapominamy o smutkach i złości. Wybaczamy sobie, dzielimy się opłatkiem i składamy szczere życzenia.
      A co z przedmiotami, które przywodzą nam na myśl piękne wspomnienia? Kiedy patrzysz na misia od ukochanego, przypominasz sobie moment, w którym został ci on ofiarowany. Kiedy słuchasz piosenek związanych z wakacjami, chwilowo wracasz na piaszczyste plaże i czujesz  tę radość. Kiedy stajesz w murach starej szkoły, nagle przypominasz sobie mnóstwo śmiesznych zdarzeń i wypadków. Kiedy spotykasz dawnego znajomego, wracasz chwilami do dawnych lat.
      Największą magią są uczucia. Co sprawia, że do danej osoby czujesz sympatię, a do innej wręcz przeciwnie? Co sprawia, że nie wyobrażasz sobie życia bez niektórych osób i mógłbyś oddać za nie całego siebie? Są to zjawiska poniekąd niewyjaśnione, chociaż można tłumaczyć je różnymi zmianami chemicznymi w naszym organizmie. Jednak czy warto rozkładać wszystko na czynniki pierwsze? Może zostawmy lekką nutę tajemnicy i..magi.




A Ty, wierzysz w pewnego rodzaju magię?

grudnia 26, 2014

So much love

Plany były proste- zabieram laptopa, aparat i dokumentuję całe rodzinne przyjęcie. W praniu wszystko wyszło na opak. Internet nie działał, jedynie ten w telefonie. Jednakże spotkała mnie tego dnia także przemiła niespodzianka! Nie spodziewałam się zbyt wielu prezentów, ponieważ mojego wymarzonego aktualnie nie było na magazynie, a tu ups.. Otwieram paczkę i widzę lustrzankę, o której mówiłam ostatnio bez przerwy! (dla zainteresowanych kupnem canon eos 700d)



Ciężko byłoby opisać moją radość, ponieważ była moim marzeniem już od 1 klasy gimnazjum (aktualnie jestem w 1 liceum). Same chyba dobrze znacie to uczucie! 
Wigilia w tym roku odbyła się całkowicie inaczej. Odchodząc od tradycji urządzaliśmy ją w domu cioci, aby odciążyć babcię od tych obowiązków. Następna prawdopodobnie będzie w naszym domu. Wystrój stołu był przepiękny. Żałuję, że nie udało mi się zrobić jego zdjęcia przed zjedzeniem kolacji, ale wtedy jeszcze nie wiedziałam, jaki prezent czeka na mnie pod choinką!


Oglądałam wczoraj wieczorem "Listy do M.", z resztą, nie po raz pierwszy. Każda z przedstawionych historii była na swój sposób smutna, a mimo to w bohaterach można było dostrzec szczęście i chęć do życia, której tak często brakuje ludziom pozornie mającym wszystko. Moja Wigilia zawsze należała do bardzo rodzinnych. Dźwięki telewizora mieszają się ze śmiechem (i płaczem..) małych dzieci oraz rozmową dorosłych. Tutaj nigdy nie ma miejsca na nudę. Czasem jest ciężko, kiedy dzieciaczki dają w kość, ale myślę, że to ma w sobie swoje piękno.

Jak wygląda wasza Wigilia?
Skromna i w gronie najbliższych czy może taka, jak moja?

grudnia 22, 2014

Gift

Wiem, że większość z was obdarowywała siebie nawzajem podczas szkolnych mikołajek. U nas ten zwyczaj został zmieniony. W tym roku to Wigilia klasowa była dniem dawania sobie prezentów. Niektórzy z was prosili mnie, abym pokazała, co dostałam z tej okazji! Pomyślałam, że to bardzo dobry pomysł. Nigdy nie byłam aż tak zadowolona z podarunku. Było dla mnie naprawdę ogromnym zaskoczeniem, że moja koleżanka idealnie trafiła w moje gusta, mimo że znamy się dopiero pół roku.



Nie macie pojęcia, jaka była moja radość, kiedy dostrzegłam w paczuszce Snickersy! Ostatnio pochłaniam je tonami, więc tym bardziej ucieszyłam się, że ktoś to zauważył. Dodatkowo dostałam lakiery i śliczny zestaw bransoletek. Tutaj też moja znajoma przeszła samą siebie! Widocznie przyglądała się, jakie kolory na paznokciach lubię najbardziej i trafiła idealnie!


Stonowane, klasyczne i w dodatku matowe, na których punkcie ostatnio zwariowałam. Jednak przede wszystkim najbardziej doceniam to, ile wysiłku włożyła moja koleżanka w ten podarunek, ile energii i czasu. Czuję, że jest on naprawdę od serca!

A może wy też dawaliście sobie prezenty teraz? 
Co dostaliście?

grudnia 19, 2014

Christmas Eve

Wreszcie nadszedł ten upragniony piątek, kiedy każdy z nas może odetchnąć z ulgą. To też świetna informacja dla każdej blogerki- więcej czasu na robienie zdjęć i pisanie postów :)! Osobiście nie miałam z tym problemu w trakcie semestru, jedynie w grudniu, kiedy walczyłam ostatkami sił o jak najlepsze oceny. Dzisiejszy dzień był wyjątkowo miły. Pierwszy raz z klasą staliśmy się prawdziwą rodziną. Wszystkie sprzeczki i nieścisłości ostatnich dni porzuciliśmy w niepamięć i cieszyliśmy się naszą pierwszą wspólną Wigilią.


Miałam dzisiaj tak naprawdę tylko jedną lekcję, ponieważ zajmowałam się urządzaniem sali. Poza tym na każdym większym wydarzeniu zajmuję się fotografią, zdjęciami itp. Wszystko mam ładnie posortowane w folderach z rocznikiem. To dlatego, że mamy w planach  zrobić klasową kronikę, co też wam polecam. To będzie niesamowita pamiątka na stare lata.


Nie macie pojęcia, ile miłych słów dzisiaj usłyszałam! Bardzo się cieszę, że praktycznie  nowo poznane mi osoby mają mnie za pozytywną dziewczynę. Sama uwielbiam ludzi, od których bije taka energia i przebywanie przy nich jest po prostu milsze, bo uśmiech sam maluje się na twarzy. Niestety humorki zdarzają się każdemu, zwłaszcza dziewczynom i nawet ja mam takie momenty, kiedy lepiej się nie zbliżać!


Chyba pierwszy raz w życiu na klasowej Wigilii widziałam aż tyle jedzenia, w dodatku przepysznego... Powiem szczerze, że nie rozumiałam, dlaczego ludzie tak narzekają na to smaczne jedzenie podczas świąt i dodatkowe kilogramy. Mnie to nie dotyczyło. Zawsze jadłam kawałek ryby i zajmowałam się rozmową lub zabawą! Ten rok był inny...

Mam nadzieję, że atmosfera w przyszłym roku będzie równie miła i pogodna.
 A jak wyglądała wasza klasowa Wigilia?

grudnia 12, 2014

Again and again

Myślę, że to, o czym napisze zrozumie każda blogerka. Przez cały tydzień myślisz tylko o zrobieniu w końcu jakichś ciekawych zdjęć siebie, a nie tylko przedmiotów martwych, zwierząt itp. Niestety los lubi robić ludziom na przekór i kiedy zabiera się do pracy zawsze wychodzi coś nie tak. Tak było i tym razem, kiedy dumna zabrałam się ze statywem, znalazłam ładne światło, zrobiłam świetne zdjęcia, zgrywam je na laptopa a tu... najlepsze sztuki rozmazane! Pozostaje wrzucić mi to, które w miarę daje radę, mimo że jest z tzw. "rąsi".

Bezradna zajadam się ukochaną czekoladą- Schogetten (jedyna, która może równać się z milką!) i staram się złożyć do kupy wydarzenia ostatniego tygodnia. Monotonia powoli przestaje być tak nieznośną, a w moje życie zaczynam wprowadzać trochę rozrywki i odpoczynku zamiast książek, zeszytów i ponownie książek...

Z utęsknieniem czekam na przerwę świąteczną, całą atmosferę dawania sobie nawzajem prezentów, tej miłości dookoła i szczęścia. Póki co ciężko jest mi cieszyć się weekendem, ale staram się spędzić go aktywnie, wyjątkowo nie śpiąc cały boży dzień. Mam nadzieję, że kolejne dni przyniosą mi odrobinę więcej szczęścia. Ostatnio mimo czasu poświęconego na naukę, moje oceny jedynie pogarszały się.

Dobrze, że po każdej burzy wychodzi słońce.


grudnia 06, 2014

Hello Santa!


W tym roku oprócz Mikołaja mamusio-tatusiowego, odwiedził mnie również Mikołaj Wiktor. Wpadliśmy na pomysł, aby w ten dzień ofiarować sobie skromne prezenciki. Ja kupiłam mu ciemną koszulę, a on obdarował mnie tymi ślicznymi kapciuszkami oraz balsamem z eosa, o którym już dawno myślałam.

Jego zapach jest po prostu przepiękny. Najbardziej zdziwiło mnie to, że rzeczywiście da się wyczuć kilka owoców, a nie tylko zgraną całość jak w przypadku większości takich cudeniek. Bardzo polecam ze względu na oryginalne pudełeczko no i funkcjonalność!

Swoją drogą, nawet nie wiecie jak się cieszę, że ten tydzień dobiegł końca. Wreszcie mogę odsapnąć, odpocząć i na chwilę zapomnieć o szkole, obowiązkach. Ten tydzień był wyjątkowo wymagający i jedyne o czym marzę to herbata, kocyk, moje papucie i jakiś fajny film!




grudnia 01, 2014

Take it easy


Nie wiem jak was, ale mnie ostatnimi czasy coraz bardziej przeraża wizja kończącego się semestru. Nie obawiam się mojej średniej czy niezadowolenia rodziców. Po prostu gdzieś w środku ktoś lub coś podpowiada mi "mogłaś zrobić więcej, przecież cię na to stać!". Tak, dokładnie o to chodzi. Z wizją nowej szkoły pojawiła się wizja tzw. "nowego życia", w którym zaczynasz od kompletnego zera, wrogów zostawiasz za sobą, żale puszczasz w niepamięć. Stajesz nad wszystkim, co cię spotkało dotychczas i decydujesz o tym, w którą stronę pójdziesz tym razem.

Ja wybrałam szczęście. Brzmi tak banalnie, bo przecież szczęściem dzieci nie wykarmisz. A jednak to ono nadaje naszemu życiu sens. Ludzie mówią rodzina, pieniądze, miłość, przyjaźń, a to wszystko składa się na szczęście. Co w takim razie robić, gdy brakuje tego jednego, jedynego pierwiastka naszego życia? Co robić, gdy czujesz brak, który ciężko zdefiniować prostymi słowami?


Zatrzymaj się na chwilę. Zamknij oczy, załóż słuchawki, wczytaj się w książkę. Stań  na tym samym wierzchołku góry, na którym dokonywałaś tego najważniejszego wyboru. Wróć w to samo miejsce i przypomnij sobie, co tobą kieruje i gdzie chciałaś dotrzeć. Nie daj sobie wmówić, że w życiu jest ciężko. Owszem nie jest łatwo, kiedy gubisz się w sensie całego istnienia i nie wiesz, co dalej.

 Każdy dzień zaczynaj od zdania, które cię motywuje. 
Każdy dzień zaczynaj od tego, co cię uszczęśliwia. 
Każdy oddech nazywaj imionami bliskich. 
Każde uderzenie serca dedykuj miłości.

listopada 25, 2014

Coś pozytywnego

 Wiem, że wszyscy w ostatnich dniach tracą motywację praktycznie do wszystkiego. Nie tylko do bloga, ale także do samej nauki i chodzenia do szkoły. Obowiązków jest coraz więcej, a czasu coraz mniej. Jak zwykle staram się rozmyć tę szarą rzeczywistość aktualnych dni. Nie chce narzekać. To staje się nudne. Dobrze wiem, że ciężko jest teraz powiedzieć "jest super", ale nie trzeba też mówić, że jest źle!

Pomyślcie sobie, pogoda nie należy do najładniejszych, a temperatura do najwyższych, ale przecież to najlepszy czas na wieczór z książką i gorącą kawą lub herbatą. Szybko się robi ciemno, fakt, ale dużo łatwiej o klimatyczny wieczór czy gorącą kąpiel z masą aromatycznych olejków. A co lepsze, możecie urządzić sobie maraton filmowy z chłopakiem lub przyjaciółką. Czy są lepsze okoliczności do oglądania filmów niż ciemne niebo o wczesnej porze, kiedy nie jesteś tak znużona i zmęczona?

Każdą wadę można zamienić na zaletę. Nieważne, co by to było. Staraj się szukać pozytywów w każdej sekundzie swojego życia, żeby potem nie żałować straconego czasu na marudzenie




listopada 18, 2014

Odżyłam

Długo czekałam na taką motywacje, kiedy znowu będę mogła powiedzieć, że brakuje mi ćwiczeń, że to one napędzają mnie i moją dobrą energię. Od jakiegoś tygodnia zbierałam się, aby ustalić ten konkretny dzień, w którym wrócę na te moją "drogę życia" i nie porzucę tego po kilku dniach. Jak się za coś zabieram to na całego (poprzednia przerwa była spowodowana kłopotami zdrowotnymi). Taki dzień nastąpił dziś. Nie jestem typem osoby, która mówi "od jutra" i zaczyna miesiąc później. Nie. Dla mnie od jutra, to od jutra, proste! To dość dziwne, ale zmotywało mnie do tego moje własne zdjęcie, tzw. "metamorfozy" sprzed pół roku!

Co jest ważne jeśli chodzi o ćwiczenia?

 Zepnij włosy. Jest to pierwsza czynność, którą musisz wykonać, kiedy zabierasz się do treningu.



Pamiętaj o wodzie. Najlepsza jest zwykła, mineralna, niegazowana. Ja dziś niestety nie miałam i musiałam się zadowolić gazowaną, a w dodatku smakową.. (obiecuję, ostatni raz!)


Każda dziewczyna lubi czuć się dobrze, lubi być ładnie ubrana, nieważne czy podczas wyjścia ze znajomymi, czy podczas ćwiczeń. Buty to podstawa nie tylko ze względu na sprawy wizualne, ale także są podstawą, jeśli chodzi o prawidłowe wykonanie ćwiczenia. Nigdy nie ćwiczcie w skarpetkach!


Jeżeli ćwiczycie pośladki, a co za tym idzie, na pewno robicie przysiady, zaopatrzcie się w ciężarki. Większe obciążenie to większe efekty. Dobrze jest też mieć matę do ćwiczeń.


Ostatnie i najważniejsze to uśmiech na buzi! Ćwiczenia i wysiłek mają być głównie przyjemnością. W naszym organizmie wydzielają się hormony szczęścia, warto jest ćwiczyć z zapałem i radością.


Chciałabym także wspomnieć o podstawowym błędzie popełnianym przez dziewczyny, które chcą schudnąć. Najpierw należy spalić trochę tkanki tłuszczowej, a dopiero później zająć się modelowaniem. Mianowicie- zaczynajcie wszystkie od cardio! Chyba, że macie już szczupłe ciałko, wtedy spokojnie możecie się zająć modelowaniem. Nie zapominajcie też o diecie i odpoczynku raz/dwa w tygodniu.

Oczywiście nie jestem specjalistą, ale to, o czym wspomniałam wystarczy na zdrowe, domowe ćwiczenia.

listopada 15, 2014

New in

Wreszcie upragniony weekend. Mimo ostatniej dłuższej przerwy nie czuję się bardziej zrelaksowana czy odstresowana. Wręcz przeciwnie. Ciągle czuję na sobie te wszystkie zbliżające się sprawdziany i kartkówki. Nie mogę się doczekać świąt i prawdziwych, długich ferii. Tęsknie za tym luzem i wyjściami z przyjaciółmi, kiedy nie muszę się przejmować "co będzie jutro, jak sobie dam radę", ale dość już o tym. Czas na coś przyjemniejszego.

 Pisałam na blogu milion razy, że mam problem z suchymi i pękającymi ustami. Próbowałam chyba wszystkiego, moja szafka jest pełna pomadek w sztyfcie z aptek i drogerii. Ostatecznie zaczęłam szukać w internecie najlepszych balsamów i jeden z nich powtarzał się na wielu stronach, mianowicie ten z Nivea.

Mam zamiar niedługo zaopatrzyć się w jajeczko z eosa, które jest podobno bardzo dobre. Być może któraś z was je ma i podzieli się ze mną swoją opinią?


Spotkałam się z bardzo dobrymi opiniami na temat tego balsamu, a że cena jest śmiesznie niska, to czemu nie? Nie zawiodłam się. Balsamik ślicznie pachnie, przyjemnie się nakłada i świetnie nawilża usta.




To masełko do ust, przyznaję się, przyciągnęło mnie opakowaniem. Strasznie mi się spodobało. Jest urocze. W dodatku balsam nadaje delikatny różowy kolor. Również dobrze nawilża, ale nie tak, jak wyżej wymieniony produkt.





Kupiłam także ten korektor. Mam go już prawdopodobnie 6/7 raz i nie wymienię na inny. Świetnie kryje zarówno cienie pod oczami, jak i niedoskonałości. Cena nie jest zbyt wygórowana, na pewno odpowiednia do produktu. Przede wszystkim ciężko jest znaleźć mi tak jasny korektor/podkład, a ten idealnie dopasowuje się do mojej cery.


To by było tyle na dziś :*
Jak wasze opinie? I czy polecacie mi jajeczko z eosa?

listopada 11, 2014

Don't look around

Przez kilka ostatnich dni mnie nie było. Nie było to lenistwo, brak weny czy chęć porzucenia bloga, nigdy w życiu! Ostatni tydzień był dla mnie jak dotąd najtrudniejszym w ciągu całego półrocza. Wszystko za sprawą ogromnych zaległości, które "skumulowały się" dzięki moim chorobom. Właściwie jeszcze te 3 dni zajmą mi nadrabianie ostatnich braków, takich jak sprawdzian z historii czy kartkówka z biologii, ale to już tylko tyle :)

W sobotę wreszcie udało mi się pójść na zdjęcia. Tym razem z Olą. Jest jesień, więc po prostu udałyśmy się do parku. Cała brązowo-żółta aura sprawia, że zdjęcia są ciepłe i pełne wyrazu.






Zauważyłam, że wiele osób, a szczególnie dziewczyn ostatnimi czasy bardzo przejmuje się opinią drugiego człowieka. Sama zaczęłam mieć ten problem, przyznaję się bez bicia. Jeszcze pół roku temu na czyjąś opinię na mój temat reagowałam wzruszeniem ramion i szczerym uśmiechem. Po co się przejmować. Ludzie gadają i gadać będą, najczęściej z zawiści i czystej zazdrości przez czyjś sukces. Swoją wartość znam i będę się jej trzymać.

listopada 02, 2014

Sweet heaven

Mam nadzieje, że żadna z was nie zabije mnie za te zdjęcia. Jeżeli nie macie w domu nic słodkiego radzę nie oglądać zdjęć! Każdy z nas ma czasem ochotę na coś słodkiego. Mały grzeszek może zdarzyć się każdemu, nawet podczas diety. Trzeba tylko pamiętać, aby z tym nie przesadzać. Nie tylko ze względu na figurę, ale też na zdrowie. Wydaje mi się, że nikt z nas nie chciałby być chorym na chociażby cukrzycę. Wprawdzie z tą chorobą da się żyć, ale po co utrudniać sobie codzienne funkcjonowanie?


Pewnie zastanawiacie się, dlaczego poświęcam post zwykłym słodyczom. Otóż mają one swoje zalety. Wie o tym każda dziewczyna podczas miesiączki (haha :D), no i w trakcie dołka. Muszę przyznać, że czekolada to pierwsze o czym myślę, gdy coś mnie gnębi lub po prostu mam gorszy dzień. Ma to dużo sensu, ponieważ w trakcie jedzenia czekolady uwalnia się hormon szczęścia, dlaczego więc sobie lekko nie dopomóc?



Większość z nas dosięgnęła jesienna depresja. Właściwie zdarza się to co roku. Dzień staje się zwykłą rutyną bez chwili na odpoczynek czy chociażby zabawę. Nie wiem jak wy, ale ja w ciągu tygodnia się uczę, a weekendy poświęcam na leniuchowanie, odsypianie lub krótkie spotkanie z przyjaciółmi. Nie mam siły nawet na to, żeby pobyć z nimi odrobinę dłużej.


Tą odskocznią od typowego, dziennego schematu jest dla mnie pisanie do was. Szczerze to kocham i zawsze mnie podtrzymują na duchu miłe komentarze, kiedy widzę, że ktoś przeczytał cały post, podoba mu się moja praca, kiedy ktoś mnie rzeczywiście docenia.

Dajecie mi takiego kopa, jak tabliczka czekolady :*
Dziękuję Wam

października 29, 2014

Second part of heart

Dzisiejsza notka będzie troszkę inna. Nie ma tutaj konkretnego tematu, nad którym mam zamiar się rozwodzić. Nie będę przytaczała ważnych argumentów i sentencji. Dzisiaj piszę do was, aby opowiedzieć wam o jednej z ważniejszych osób w moim życiu. Tym razem nie będzie to chłopak, a przyjaciółka. Na imię ma Wiktoria.


Nie piszę o niej dziś bez powodu. Niestety ostatnie 3 dni spędziła w szpitalu, a ja miałam okazję odwiedzić ją tylko raz i to w nie do końca sprzyjających okolicznościach. Ze względu na masę nauki i nasze "miłości" ostatnio spędzałyśmy ze sobą mniej czasu. Każdy ma gorsze i lepsze momenty, ale ważne, żeby przetrwać to razem i trwać w tym, na co pracowałyśmy latami.


Chciałabym ją przede wszystkim przeprosić. Zdaję sobie sprawę, że mam trudny charakter i czasem ciężko ze mną wytrzymać. Zdaję sobie sprawę, że nie zawsze pokazuje, jak bardzo mi zależy, chociaż tak jest. Jesteś dla mnie jak siostra, którą kocham mimo wszystko. Nieważne, co się dzieje zawsze będziesz dla mnie ważna. I piszę o tym publicznie, żeby to pokazać nie tylko znajomym, ale tak naprawdę wszystkim. Dziękuje, że ze mną jesteś i że wybaczasz mi moje głupoty.



Kocham Cię mała :)

października 26, 2014

So depressed

Nietrudno jest zauważyć ogarniającą każdego dookoła jesienną depresję. Fakt kolorowe liście są przepiękne, ale drzewa pozbawione korony już nie. Nie bierzcie mnie za jakąś pesymistkę, ale każdy powoli ma dość tej melancholijnej pogody. Odskocznią od nudnej codzienności i szarej rzeczywistości było spotkanie z Kasią. Jeśli ktoś czyta mnie trochę dłużej to na pewno zauważył notkę z jej udziałem. Mimo że mieszkamy blisko, widujemy się bardzo rzadko. Trzeba to zmienić. Z naszego "krótkiego" wypadu na zdjęcia wyszła długa nieprzespana nocka. Przed chwilą wstałam odsypiając te kilka godzin.


Pierwszy raz od dawna spotkała mnie tak dobra pogoda na sesję. Oczywiście gorąco nie było, ale to jest do wytrzymania. Na szczęście wcale nie było wiatru, słońce też było świetne. Nie raziło nas, a idealnie padało na nasze buzie.



Makijaż oczu zrobiłam tak naprawdę w 3 minutki i jest ledwo widoczny na zdjęciach, więc nie będę się nad nim rozwodzić. Teraz muszę zacząć nadrabiać zaległości z całego tygodnia. Życzcie mi powodzenia :(

października 21, 2014

Dawno, dawno temu..

Ile to lat temu było...10?
"Sobota, 7 rano, a ja przecieram już oczy. W sumie nic dziwnego byłam przestawiona na wczesne wstawanie, trzeba było zdążyć do przedszkola. No ale dziś jest sobota.. Co by tu porobić? Najpierw włączę jakąś świetną bajkę, co my tutaj mamy do wyboru? "Barbie jako Roszpunka". "Barbie jako Księżniczka i Żebraczka", "Barbie z Jeziora Łabędziego"...no i jeszcze kilka innych, oczywiście Barbie. Zdecydowałam się na pierwszą z nich. Teraz tylko włożyć kasetę do odtwarzacza i można oglądać. No, właściwie to nie do końca, czas przewinąć calutki film.


Obejrzałam po raz tysięczny tę samą bajkę, ale co z tego, uwielbiam ją! Czas się ubrać i zjeść śniadanie. No to tak- czerwone skarpetki, zielone spodenki i różowa bluzka z moim ulubionym nadrukiem. Idealnie. Teraz zjem wielką michę płatków z mlekiem, ciekawe jaka zabawka będzie się kryła w środku. Poproszę mamę, żeby zrobiła mi jakąś ładną fryzurę. Może dobierany warkoczyk? A może sama pobawię się we fryzjerkę? Wezmę moje ulubione lalki i całkowicie zmienię ich fryzury! Będą wyglądały świetnie.


Oj, to nie tak miało wyglądać.. Przecież to moje ukochane lalki. Zaczyna zbierać mi się na łezki, biegnę do mamy się przytulić. Co zrobić? Czy odrosną im włoski? Przecież ludziom odrastają! No trudno.. Pobawię się w modelkę. Gdzieś tutaj mama miała swoje wysokie obcasy, są świetne! Do tego jej długa sukienka z cekinami i kolczyki. Wyglądam pięknie, czas się przejść jak prawdziwa modelka. O nie, to nie takie łatwe... Szkoda, że nie jestem już dorosła."


Brzmi znajomo? Mała dziewczynka krzątająca się po domu, szukająca przygód i czegoś do popsucia! Kto z nas nie marzył wtedy, żeby być już dużym? Jak swoja starsza siostra, która sprowadza chłopaków do domu albo brat jeżdżący na najnowszym modelu skutera. Wszystko było takie kuszące, życie starszych wydawało się takie idealne, wszyscy traktują cię inaczej. Nikt ci przecież nie rozkazuje i nie każe kłaść się do łóżka tak wcześnie.. albo kąpać!


Wszyscy powtarzali nam, żeby cieszyć się dzieciństwem. Sama chętnie powróciłabym do tamtego okresu, kiedy moim jedynym zmartwieniem było, którą bajkę dzisiaj obejrzeć! Mimo że mojemu życiu teraz nic nie brakuje, chętnie zamieniłabym się czasem w tamtą małą Kamilkę.

Też chcielibyście zamienić się czasem w młodszą wersję siebie?

października 17, 2014

Chocolate makeup

Kolejny raz pojawiam się z recenzją kosmetyków, głównie dlatego, że ostatnio eksperymentuję z różnymi markami, stronami itp. Pomyślałam, że warto się podzielić spostrzeżeniami. Być może któraś z was potrzebuje akurat danego produktu, a ta marka was zainteresuje! Dzisiaj będzie to Makeup Revolution, a dokładnie Makeup Revolution Death by Chocolate.


Wybrałam te paletkę cieni ze względu na dobre recenzje oraz oczywiście gamę kolorystyczną! Odcienie są bardzo naturalne, cieliste. Niektóre matowe, inne z rozświetlającymi drobinkami. Świetna opcją jest to, że najjaśniejsze dwa cienie są po prostu większe. Przyczyna jest prosta- najczęściej nakładamy je pod łuk brwiowy lub pod oczy.



Od razu mówię, że zakochałam się w tej paletce. Jest świetna. Cienie są bardzo dobrze pigmentowane, długo utrzymują się na powiece, mają bardzo ciekawą, kremowa konsystencję. W dodatku cała paleta nawiązuje do czekolady, nawet jej zapach! Aplikacja jest bardzo wygodna, chociaż z góry mówię, że nie korzystam z zamieszczonych w palecie aplikatorów, ale z mojego pędzelka z inglota, który również polecam. Według mnie pędzelki języczkowe najlepiej nadają się do nakładania tego rodzaju kosmetyku, ale trzeba pamiętać, że jest to kwestia indywidualna, tak samo, jak sposoby nakładania podkładu czy szminki.


Kosz według mnie nie jest wielki, jak na takiej klasy kosmetyk, za około 40 zł mamy 16 cieni w bardzo uroczym pudełeczku. Polecam wszystkim :)